straszny-ojciec blog

19, kobiety, Forman/Scorsese/Almodovar, gitara, Mazury, stara fotografia, Bóg, prędkość, Pink Floyd/Dire Straits/Krall, czereśnie, sosna, rodzina, ptasie mleczko, AGD, zgniła zieleń, Gra w klasy, korniszony, ognisko, zdrowy rozsądek, trzy kropki… …

Próba

4 komentarzy

Oto jest próba po latach.

Czyli wpis.

Jeszcze nie wiem po co i co, ale spróbuję czy to działa.

I nawet nie wiem jak to, czyli bloga, się obsługuje:(

Straszny wojtek

PS. 1. Jest tam kto po drugiej stronie?

PS. 2 W międzyczasie mi córki dorosły :)

ten dzień…

1 komentarz

ten dzień postanowiłem sobie co roku opisać w sposób szczególny:

Ja

2014: 85, 2 kg   Jest postęp! czyli spadek.

2013: 85,4 kg    Ku..

2012: 83,8 kg.   K… Teraz widzę, że przytyłem, a tak sie pilnowałem. Ale to skakanie codzienne na wadze to chyba niewiele daje.

2011: 81,8 kg jak rok temu … albo to taka naklejka na wadze? Rozwijam grę na gitarze, co stało się faktyczną pasją.

2010: 81,8 kg żywej masy Duchowo, to jestem pod wrażeniem odkrytej swojej fobii. Zaczynam się bać bycia chorym obłożnie, choc śmierci się nie boję. („Fobia, panika jest nieuzasadnionym, irracjonalnym lękiem, niewspółmiernym do przyczyny”)

2009: 80,8 (i to wieczorem) czyli nie przybywa! Latem może zejdę niżej. Duchowo – wykorzystuja moją słabość, czyli szybkie zapominanie więc zapomniałem o rozterkach. Z Bogiem też się już nie wadzę bo udaje przed soba głupa i staram się nie myśleć tylko wierzyć choć to nie dlugo starczy chyba…

2008: 81,4 kg i ani drgnie. Oby gorzej nie było. Duchowo – dziwne rozterki. Dwadzieścia lat temu nauczyłem się nie myśleć zbyt dużo i życie stało się spokojniejsze i łatwiejsze. A teraz znów zaczynam?…

2007: jakoś się trzymam w ryzach choć coraz trudniej. Wczoraj znowu zjadłem pół Nutelli bo ktoś nieopatrznie kupił i zostawił na wierzchu

2006: 78,8 kg żywca, chyba nadal 180 cm (w ciągu roku przybrałem prawie dwa kilko ale w końcówce to zrzuciłem nawet z nawiązką – wystarczy się nie obżerać!).

Fb  2014: bez zmian 2013: jestem obecny, ale nieaktywny, nie licząc przegladania super zdjęć 2012: zabrałem głos na FB (fejsbuk). Chyba tam będę częściej zaglądał bo to nowa rzeczywistość i nie można jej pominąć.

Dziś, czyli dzień urodzin:

2014: obudziły mnie o 0.05. prezentów prawie nie dostałem i dobrze, bo bym musiał innym też kupować

2013: mała imprezka, grono sie zawęża. Idę w jakość. Od dziewczyn dostałem w prezencie awionetkę, tzn. lot awionetką :)  Już się cieszę… 2012: zrobiłem imprezę na 50 osób. było super, mimo, że grałem na gitarze i śpiewałem pół nocy:) 2011: dostałem stojak na gitarę i latarki do nut. Super! I ciasto ze świeczką, i sto lat, i uśmiechy. SUUUUper! 2010: dostałem pączka ze świeczką i płytę 1-2-3, miłe bardzo 2009: na szczęście bez prezentów. Jestem zbyt dużym sknerą i nie lubie wydawania pieniędzy na głupoty… (Machiny do wanny, tej sprzed roku, nigdy nie używałem….) Prawie cały dzień spędziliśmy na turnieju tańca. Piękne dziewczyny! 2008: Młode córy Strasnego złożyły mu życzenia o 0.25 i 0.55. Dostałem od kobiet jakąś straszną machinę do robienia bąbelków w wannie. Myślałem, że to ich zemsta za te moje wszystkie nieudane prezenty ale to nawet działa: po przyjeździe z roli (56 drzewek dzisiaj) zrobiły mi kąpiel z olejkami i bąbelkami. Było bosko. Przynajmniej tak im powiedziałem, bo tak na prawdę to huczało, było tłusto i nie można było czytać.

Polityka/świat:

2014: martwimy się Ukrainą, co z tego wyniknie. Dużo będzie chyba zależało od Niemców, ale oni myślą o swoich ogródkach i o udanych interesach z Rosją. Może to i dobrze, choć żal Ukraińców. W polskiej polityce bez zmian. Wszyscy się kompromitują. Chyba w wyborach oddam glos nieważny.

2013: już na rząd jestem wkurzony za nieefektywność i biurokrację. Ale alternatywy nie ma bo inni to populisci skrajni, na wyborach chyba oddam nieważny głos, chyba, że coś się zmieni, jeszcze dwa lata… 2012: PO traci bo wprowadza niepopularne reformy, Palikot się objawia bo jest zdroworozsadkowy choć bez zaplecza, jarosław gra zwłokami brata i tragedią smoleńską. 2011: Wiosna Ludów w krajach arabskich. Zobaczymy czy się rozszerzy, czy skończy się na Egipcie, Tunezji i może Libii… W Polsce kocioł polityczny wprowadzający coraz więcej negatywnych emocji. Jest duża gra na katastrofie smoleńskiej. Obrzydliwość. Szkoda mi tych ufnych ludzi, na których uczuciach się gra. PO zgarnęło wszystkie fotele i całą odpowiedzialność za państwo. Wielu się na nich zawiodło ale nie widdać rozsądnej alternatywy. Moje przewidywania: zacznie się burzyć na Białorusi, Grecja zbankrutuje, we Francji wybuchną duże zamieszki na tle rasowym. Po wyborach PJN nie wejdzie do parlamentu, rząd utworzy PO i SLD. Tusk pozostanie premierem, Napieralski vice. 2010: wszyscy przygnębieni wielką tragedią samolotowego wypadku katyńskiego. Już jesteśmy zmęczeni trochę tą żałobą. Szykują się przyspieszone wybory. Ciekawe kogo wystawi PiS i czy będzie to Jarosław. Jeżeli tak, to czy wygra z Komorowskim na fali wzruszenia narodowego. W Islandii wybuchł wulkan paraliżując porty lotnicze nie tylko w Europie 2009: Prezydent z Premierem żrą się kompromitując ich urzędy. Obydwaj jednak przystapią do wojny stołek prezydencki bo innych kandydatów chyba nie ma. Wygra Tusk. PO ma twarde 45%, a PiS 25%. Scena się polaryzuje. 2008: Jednego Kaczora mniej. Uciszył się bo przegrał wybory, ale ta chodząca ambicja i żółć nie da za wygrane. Jeszcze będzie mieszał. Tak samo Lepper i Roman G. odeszli w niebyt ale pewnie jeszcze będą podskakiwali choć zaufania nawet prostych ludzi nie zdobędą ponownie.. Tusk włada ale nic szczególnego nie pokazuje. Nie ma dla niego niestety żadnej alternatywy, choć przewiduję, że na scenę wróci Marcinkiewicz (to dobrze) i założą może coś z Rokitą i Ujazdowskim. Mówi się też o Prezydencie Wrocławia, że wypłynie 2007: Kaczyńscy trzymają się mocno choć Jurek ich opuścił i jest luka na miejscu marszałka sejmu. Lepper nadam wicepremierem! Wczoraj ogłoszono, że będziemy organizować Euro 2012 (super ale czy damy radę bo mamy tylko szczere pola). 2006: konklawe wybrało i nowy papież przybędzie wkrótce do Polski. Okupacja Iraku nadal trwa choć już prawie się o niej nie pamięta. Lepper jest vice marszałkiem, a będzie wice premierem. Zgrozaaa i wstyd! Kurduple się puszą. (rok temu: PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek) 2005: konklawe obraduje drugi dzień. Może jeszcze dzisiaj poznamy nowego papieża (dopisek redakcji: poznaliśmy – Benedykt XVI!). Okupacja Iraku trwa. SLD dogorywa, PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek

Ogród: 2014 – forsycja kwitnie na całego, ciepło jest i słonecznie. Zima była bardzo krótka i intensywna, taka jaką lubię.

2013: forsycja jeszcze nie wie, że ma zakwitnąć.Magnolię szlag trafił, fzisiaj było + 20 stopni, ale tydzień temu jeszcze był śnieg! 2012: wegetacja opóźniona chyba batdziej niż rok temu 2011: dokadnie jak ponizej czyli ocieplenia klimatu nie ma 2010: forsycje w pełnym rozkwicie, migdałowiec i magnolia dopiero przygotowują pąki do rozkwitu co nastąpi zapewne pojutrze, trawę pierwszy raz skoszę za 5 dni. Dokładnie jak rok temu: kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 i 2009, a nawet trochę później. 2009: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec i magnolia jak poniżej (z małymi pączkami). Orzech jeszcze śpi, trawę chyba pierwszy raz skoszę za dwa-trzy dni. Marzec był pogodny i ciepły, ale na jego koniec spadł duży śnieg. Kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 roku. 2008: forsycje jak w 2005 kwitną na całego, migdałowiec dopiero zaczyna pokazywać kwiatki, a magnolia nieśmiało rozwija pąki 2007: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec w pełnym rozkwicie, magnolia wczoraj rozwinęła piękne pąki. 2006: forsycje nie kwitną jak w zeszłym roku i nawet na to się w okolicach Warszawy nie zapowiada, nie mówiąc juz o migdałowcu czy magnolii. 2005: forsycje kwitną na całego, migdałowiec i magnolia są tuż-tuż. Pąki winne jeszcze nie pękają.

Rodzina: 2014: u K coś na oku ale pary nie puszcza, kończy studia i pracuje zawodowo, fajnie. Z. tańczy zawodowo i ma fajne towarzystwo. Jest już prawie dorosła, niestety. Żonka kwitnie. Starzy ledwo żyją, ale się nie poddają.

2013: pierworodna znów się rozstała. Najgorsze za nami… Młoda trenuje prawie codziennie i startuje co tydzien, kończy gimnazjum.. 2012: pierworodna się rozstała, ale już coś (ktoś) jest na horyzoncie. Młoda ok, znowu nowy partner taneczny ale klasa już B. Żona się realizuje. Rodzice jako tako. 2011: oby nie zapeszyć! MŁodsza w trudnym wieku ale na raze jakoś bezboleśnie. Powróciła do tańca z nowym partnerem. Super. Pierwszy turniej w klasie „C” i już pierwsze miejsce. Starsza ma sukcesy na uczelni, żonkas rozwija biznes. Ciężko pracuje ale ma efekty i dużą satysfakcję. 2010: na szczęście nadal bez zmian. Karolina zdała na studia i prawo jazdy, zuziakończy podstawówkę i z powodzeniem walczy na turniejach tanecznych. Żona walczy ze mną i prowadzi prywatnąinicjatywę z powodzeniem. Rodzice w miarę OK. 2009: na szczęście jest nadal szczęście. Żyjemy maturą Karoliny i Krzysia. Kasztanowce przymierzają się do kwitnienia… Tacie organizujemy na wsi benefis – zbierze się ponad 50 osób. Przygotowuję prezentację i drzewo genealogiczne na 500 osób. 2008: nadal dobrze; starsza już dojrzała, a młodsza jeszcze nie zaczęła choć pierwsze oznaki tuż, tuż. Żona prawie idealna. Rodzice schorowani. ale dzięki Bogu są. 2007: oby tak dalej. Miłość i sielanka. 16-tka wyszła z dojrzewania, a 10-tka jeszcze nie weszła! Żona nadal miła. Pewnie już nie zdradza bo za stara 2006: rok temu była niedobra, a teraz jakby jej to przeszło. nawet pierworodna jest bardziej przyjazna staremu. Żona nawet lgnie- pewnie zdradza. 2005: żona niedobra jak zwykle choć w dniu dzisiejszym jakby milsza

Pogoda: 2014: prawie lato! 2013: +20, ale tydzien temu śnieg 2012: + 9 2011: dokadnie jak ponizej 2010: +15 i jest pięknie, ale bywało nawet +20 2009: + 13 i jest pięknie, ale było juz +20 i tak będzie znowu za dwa dni. 2008: +10 i pada. Luty był cieplejszy od marca. W kwietniu się przeplata; było już +20 ale też +5. 2007: +15 i słońce 2006: +12, (tak samo jak rok temu).

Zdrowie: 2014: jest super! Młodnieję. To chyba zadziałały te niebieskie pastylki za 900$. Tenis, rower… 2013: jest ok,powróciłem do tenisa. Rower czeka. 2012: wszystko trzeszczy, ale jeszcze nie jest najgorzej. 2011: lepiej. Lepiej nie gadać. 2010: jest gorzej. „Łokieć tenisisty” eliminuje mnie powoli z tenisa. Ze względu na bark zrezygnowałem z deski choć po rehabilitacji jest lepiej. .. Mam jeszcze parę innych parę spraw ale szkoda o tym pisać. Rozsypuję się powoli choć się nie poddaję. 2009: oby nie było gorzej. Walczę z brzuszkiem 2008: ogólnie nie jest źle, może dzięki tenisowi i pływalni. Jedyny problem to kręgosłup, ale siedząc 10 godzin w biurze i samochodzie to się mu nie dziwię. Trochę tez problemów skórnych ale jak na alergika to i tak nieźle. 2007: chyba się rozsypuję. Szkoda gadać. Wstyd. Nigdy o siebie nie dbałem ale chyba trzeba zacząć. Niedługo do tego dojdzie, że nawet kremu do twarzy zacznę używać! Zgroza! Bolą kości i nie tylko. Starzeję się chyba. 2006: nie ma co narzekać. 10 drobnych ośrodków bólu, które zdefiniowałem są powoli zapominane lub leczone. Niepokojący ucisk w okolicy serca ustąpił. Młodnieję chyba!?

Praca: 2014: bardzo OK! To już 10 lat, ale by tak dalej…  2013: OK! 2012: jak poniżej, jest satysfakcja. Spokojnie, prestiżowo, bezpiecznie z zaufaniem i szacunkiem. Pensja ta sama co 7 lat temu:) 2011: dużo pracy ostatnio czyli dobrze jest. 2010: chucham i dmucham aby zmian nie było. Nawet o podwyżce z prezesem nie chciałem rozmawiać aby nie zapeszyć. 2009: jak poniżej. Na szczęście bez zmian… Już się chyba tu zakonserwowałem. Bywam nawet w mniej ważnej TV na żywca i to bez tremy. 2008: oby tak dalej. Dużo roboty ale jest satysfakcja i kupa forsy choć bez podwyżki od 2004. 2007: oby tak dalej. Cisza i spokój. Pieniądze co miesiąc na koncie. … ale to trochę cisza przed burzą bo nowelizacja ustawy nadchodzi. Urlop planuję więc na działce. 2006: lobbing zakończony, spółka powołana, wszystko gra i furczy. Zostałem przewodniczącym RN, szkoda, że społecznie.

Wieś: 2014: pełne zakochanie, odczuwane tez przez młody narybek. 2013: bez zmian, nie moge się doczekać wyjazdu 2012: w Kampinosie żona, a ja żyję Mazurami 2011: fajny grill pobudowaliśmy. Jutro cały dzień będę go impregnował. Urlop wziąłem czyli 8 h pracy fizycznej. 2010: W Kampinosie nas okradli. Na Mazurach wykańczamy mozolnie domek choć już forsy brak. 2009: Kampinos anektowała Aśka rozwijając tam imprezownię. Pole w Błoniu sprzedane, Ja już żyję domkiem na Mazurach. Może tam dopełnię żywota…? 2008: co tydzień sadzę w Kampinosie 50 drzew (na kolanach i w deszczu). Może rozbudujemy stodołę jak spłacę kredyt w październiku. Dokupiłem 1,2 ha w Błoniu (ziemia cudnej jakości, przyłączyli ją właśnie do miasta)

Przyjaciele: 2014: na szczęście bez zmian, rdzeń krzepnie:) 2013: jakość nie ilość, trzon krzepnie; imprezki, kino, kręgle 2012: wśród najbliższych na szczęście bez zmian. 2011: jak poniżej, na szczęście bez zmian. 2010: spore grono bliskich znajomych. Paczka się utrwala. (PS najbliżsi powracają z wyobcowania choć ich decyzja pozostawiła trwałą rysę. Nie można sobie robić urlopu od przyjaźni) 2009: najbliźsi się wyobcowali. Ich decyzja. Pozostali zostali. Nie narzekam… 2008: na dystans, ale mi to właśnie odpowiada. Bez codziennych kontaktów ale jak się już spotkamy to imprezujemy na całego. Jest trochę animozji (o duperele oczywiście) ale mnie to jakoś szczęśliwie omija. Widzę jednak, że dorastający mężczyźni są drażliwi i czasem przewrażliwieni. Ambicja nie pozwala im na wyciągnięcie ręki i przebaczenie. Obawiam się, żeby mnie to nie dotknęło.

Strasznie Straszny

jednak działa…

4 komentarzy

Jednak to działa i chyba powrócę do tej świeckiej tradycji opisywania sobie własnej rzeczywistości…

Pewnie i tak będę tu sam, bo poprzednich odwiedzających straciłem przez długa nieobecność, a nowi jakmogliby tu trafić. Oczywiści ejest ne to metoda, czyli pisac o seksie lub polityce, ale chyba mi nie zależy na sztucznej widowni.

Zapewne będę tu głownie umieszczał ponownie zapiski z odbytych :) wydarzeń co by nie poszły one w zapomnienie totalne.A wiec, wspomniec tu należy o kilku koncertach Steczkowskiej, która jak zwykle prezentowała znakomity poziom, nawet będąc w przededniu bliskiego rozwiązania. Wspomniec też należy o koncertach w leśniczowce Pranie z Malajkatem, Turnałem, Zamachowskim i Kondratem. Nie mogę zapomnieć także spotkań z Qulturą z ostatniego tygodnia, czyli koncertu Stańko, mojego kochanego Kroke,  Joshua Nelsona i wczorajszej Kayah.

Jednak mieszkanie w centrum ułatwia te kontakty i aktywności. Okazuje się, że działka na mazurach w okolicy aktywneigo Prania też.

Pewnie będe tez pisał o czyms ulotnym i innym np o końcu lata, które się zbliża. Melancholia mmoże jakaś zawita? Pewnie nie będzie na nią czasu…

 

 

 

 

 

próba kolejna

Brak komentarzy

nie wiem czy jeszcze to blogowe pole działa. Spróbuję.

Pozmieniali wszytko, a jako konserwatysta technologiczny zmian nie lubię i nie umiem się odnaleźć.

Nie wiem czy w ogólę piszę teraz  w eter czy jakiś inny kosmos…

No i gdzie jest przycisk „zatwierdź” lub wyślij? Cholerna arogancja administratorów :(

 

 

ten dzień

3 komentarzy

ten dzień postanowiłem sobie co roku opisać w sposób szczególny:

Ja
2013: 85,4 kg Ku..
2012: 83,8 kg. K… Teraz widzę, że przytyłem, a tak sie pilnowałem. Ale to skakanie codzienne na wadze to chyba niewiele daje.
2011: 81,8 kg jak rok temu … albo to taka naklejka na wadze? Rozwijam grę na gitarze, co stało się faktyczną pasją.
2010: 81,8 kg żywej masy Duchowo, to jestem pod wrażeniem odkrytej swojej fobii. Zaczynam się bać bycia chorym obłożnie, choc śmierci się nie boję. („Fobia, panika jest nieuzasadnionym, irracjonalnym lękiem, niewspółmiernym do przyczyny”)
2009: 80,8 (i to wieczorem) czyli nie przybywa! Latem może zejdę niżej. Duchowo – wykorzystuja moją słabość, czyli szybkie zapominanie więc zapomniałem o rozterkach. Z Bogiem też się już nie wadzę bo udaje przed soba głupa i staram się nie myśleć tylko wierzyć choć to nie dlugo starczy chyba…
2008: 81,4 kg i ani drgnie. Oby gorzej nie było. Duchowo – dziwne rozterki. Dwadzieścia lat temu nauczyłem się nie myśleć zbyt dużo i życie stało się spokojniejsze i łatwiejsze. A teraz znów zaczynam?…
2007: jakoś się trzymam w ryzach choć coraz trudniej. Wczoraj znowu zjadłem pół Nutelli bo ktoś nieopatrznie kupił i zostawił na wierzchu
2006: 78,8 kg żywca, chyba nadal 180 cm (w ciągu roku przybrałem prawie dwa kilko ale w końcówce to zrzuciłem nawet z nawiązką – wystarczy się nie obżerać!).

FB:
2013: jestem obecny, ale nieaktywny, nie licząc przegladania super zdjęć
2012: zabrałem głos na FB (fejsbuk). Chyba tam będę częściej zaglądał bo to nowa rzeczywistość i nie można jej pominąć.

Dziś
2013: mała imprezka, grono sie zawęża. Idę wjakość. Od dziewczyn dostałem w prezencie awionetkę, tzn. lot awionetką :) Już się cieszę…
2012: zrobiłem imprezę na 50 osób. było super, mimo, że grałem na gitarze i śpiewałem pół nocy:)
2011: dostałem stojak na gitarę i latarki do nut. Super! I ciasto ze świeczką, i sto lat, i uśmiechy. SUUUUper!
2010: dostałem pączka ze świeczką i płytę 1-2-3, miłe bardzo
2009: na szczęście bez prezentów. Jestem zbyt dużym sknerą i nie lubie wydawania pieniędzy na głupoty… (Machiny do wanny, tej sprzed roku, nigdy nie używałem….) Prawie cały dzień spędziliśmy na turnieju tańca. Piękne dziewczyny!
2008: Młode córy Strasnego złożyły mu życzenia o 0.25 i 0.55.
Dostałem od kobiet jakąś straszną machinę do robienia bąbelków w wannie. Myślałem, że to ich zemsta za te moje wszystkie nieudane prezenty ale to nawet działa: po przyjeździe z roli (56 drzewek dzisiaj) zrobiły mi kąpiel z olejkami i bąbelkami. Było bosko. Przynajmniej tak im powiedziałem, bo tak na prawdę to huczało, było tłusto i nie można było czytać.

Polityka/świat:
2013: już na rząd jestem wkurzony za nieefektywność i biurokrację. Ale alternatywy nie ma bo innii to populisci skrajni, na wyborach chyba oddam nieważny głos, chyba, że coś się zmieni, jeszcze dwa lata…
2012: PO traci bo wprowadza niepopularne reformy, Palikot się objawia bo jest zdroworozsadkowy choć bez zaplecza, jarosław gra zwłokami brata i tragedią smoleńską.
2011: Wiosna Ludów w krajach arabskich. Zobaczymy czy się rozszerzy, czy skończy się na Egipcie, Tunezji i może Libii…
W Polsce kocioł polityczny wprowadzający coraz więcej negatywnych emocji. Jest duża gra na katastrofie smoleńskiej. Obrzydliwość. Szkoda mi tych ufnych ludzi, na których uczuciach się gra.
PO zgarnęło wszystkie fotele i całą odpowiedzialność za państwo. Wielu się na nich zawiodło ale nie widdać rozsądnej alternatywy.
Moje przewidywania: zacznie się burzyć na Białorusi, Grecja zbankrutuje, we Francji wybuchną duże zamieszki na tle rasowym. Po wyborach PJN nie wejdzie do parlamentu, rząd utworzy PO i SLD. Tusk pozostanie premierem, Napieralski vice.
2010: wszyscy przygnębieni wielką tragedią samolotowego wypadku katyńskiego. Już jesteśmy zmęczeni trochę tą żałobą. Szykują się przyspieszone wybory. Ciekawe kogo wystawi PiS i czy będzie to Jarosław. Jeżeli tak, to czy wygra z Komorowskim na fali wzruszenia narodowego.
W Islandii wybuchł wulkan paraliżując porty lotnicze nie tylko w Europie
2009: Prezydent z Premierem żrą się kompromitując ich urzędy. Obydwaj jednak przystapią do wojny stołek prezydencki bo innych kandydatów chyba nie ma. Wygra Tusk.
PO ma twarde 45%, a PiS 25%. Scena się polaryzuje.
2008: Jednego Kaczora mniej. Uciszył się bo przegrał wybory, ale ta chodząca ambicja i żółć nie da za wygrane. Jeszcze będzie mieszał. Tak samo Lepper i Roman G. odeszli w niebyt ale pewnie jeszcze będą podskakiwali choć zaufania nawet prostych ludzi nie zdobędą ponownie.. Tusk włada ale nic szczególnego nie pokazuje. Nie ma dla niego niestety żadnej alternatywy, choć przewiduję, że na scenę wróci Marcinkiewicz (to dobrze) i założą może coś z Rokitą i Ujazdowskim. Mówi się też o Prezydencie Wrocławia, że wypłynie
2007: Kaczyńscy trzymają się mocno choć Jurek ich opuścił i jest luka na miejscu marszałka sejmu.
Lepper nadam wicepremierem!
Wczoraj ogłoszono, że będziemy organizować Euro 2012 (super ale czy damy radę bo mamy tylko szczere pola).
2006: konklawe wybrało i nowy papież przybędzie wkrótce do Polski. Okupacja Iraku nadal trwa choć już prawie się o niej nie pamięta.
Lepper jest vice marszałkiem, a będzie wice premierem. Zgrozaaa i wstyd! Kurduple się puszą. (rok temu: PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek)
2005: konklawe obraduje drugi dzień. Może jeszcze dzisiaj poznamy nowego papieża (dopisek redakcji: poznaliśmy – Benedykt XVI!). Okupacja Iraku trwa. SLD dogorywa, PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek

Ogród:
2013: forsycja jeszcze nie wie, że ma zakwitnąć.Magnolię szlag trafił, fzisiaj było + 20 stopni, ale tydzień temu jeszcze był śnieg!
2012: wegetacja opóźniona chyba batdziej niż rok temu
2011: dokadnie jak ponizej czyli ocieplenia klimatu nie ma
2010: forsycje w pełnym rozkwicie, migdałowiec i magnolia dopiero przygotowują pąki do rozkwitu co nastąpi zapewne pojutrze, trawę pierwszy raz skoszę za 5 dni.
Dokładnie jak rok temu: kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 i 2009, a nawet trochę później.
2009: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec i magnolia jak poniżej (z małymi pączkami). Orzech jeszcze śpi, trawę chyba pierwszy raz skoszę za dwa-trzy dni. Marzec był pogodny i ciepły, ale na jego koniec spadł duży śnieg. Kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 roku.
2008: forsycje jak w 2005 kwitną na całego, migdałowiec dopiero zaczyna pokazywać kwiatki, a magnolia nieśmiało rozwija pąki
2007: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec w pełnym rozkwicie, magnolia wczoraj rozwinęła piękne pąki.
2006: forsycje nie kwitną jak w zeszłym roku i nawet na to się w okolicach Warszawy nie zapowiada, nie mówiąc juz o migdałowcu czy magnolii.
2005: forsycje kwitną na całego, migdałowiec i magnolia są tuż-tuż. Pąki winne jeszcze nie pękają.

Rodzina:
2013: pierworodna znów się rostała. Najgorsze za nami… Młoda trenuje prawie codziennie i startuje co tydzien, kończy gimnazjum..
2012: pierworodna się rozstała, ale już coś (ktoś) jest na horyzoncie. Młoda ok, znowu nowy partner taneczny ale klasa już B. Żona się realizuje. Rodzice jako tako.
2011: oby nie zapeszyć! MŁodsza w trudnym wieku ale na raze jakoś bezboleśnie. Powróciła do tańca z nowym partnerem. Super. Pierwszy turniej w klasie „C” i już pierwsze miejsce. Starsza ma sukcesy na uczelni, żonkas rozwija biznes. Ciężko pracuje ale ma efekty i dużą satysfakcję.
2010: na szczęście nadal bez zmian. Karolina zdała na studia i prawo jazdy, zuziakończy podstawówkę i z powodzeniem walczy na turniejach tanecznych. Żona walczy ze mną i prowadzi prywatnąinicjatywę z powodzeniem. Rodzice w miarę OK.
2009: na szczęście jest nadal szczęście. Żyjemy maturą Karoliny i Krzysia. Kasztanowce przymierzają się do kwitnienia… Tacie organizujemy na wsi benefis – zbierze się ponad 50 osób. Przygotowuję prezentację i drzewo genealogiczne na 500 osób.
2008: nadal dobrze; starsza już dojrzała, a młodsza jeszcze nie zaczęła choć pierwsze oznaki tuż, tuż. Żona prawie idealna. Rodzice schorowani. ale dzięki Bogu są.
2007: oby tak dalej. Miłość i sielanka. 16-tka wyszła z dojrzewania, a 10-tka jeszcze nie weszła!
Żona nadal miła. Pewnie już nie zdradza bo za stara
2006: rok temu była niedobra, a teraz jakby jej to przeszło. nawet pierworodna jest bardziej przyjazna staremu.
Żona nawet lgnie- pewnie zdradza.
2005: żona niedobra jak zwykle choć w dniu dzisiejszym jakby milsza

Pogoda:
2013: +20, ale tydzien temu śnieg
2012: + 9
2011: dokadnie jak ponizej
2010: +15 i jest pięknie, ale bywało nawet +20
2009: + 13 i jest pięknie, ale było juz +20 i tak będzie znowu za dwa dni.
2008: +10 i pada. Luty był cieplejszy od marca. W kwietniu się przeplata; było już +20 ale też +5.
2007: +15 i słońce
2006: +12, (tak samo jak rok temu).

Zdrowie:
2013: jest ok,powróciłem do tenisa. Rower czeka.
2012: wszystko trzeszczy, ale jeszcze nie jest najgorzej.
2011: lepiej. Lepiej nie gadać.
2010: jest gorzej. „Łokieć tenisisty” eliminuje mnie powoli z tenisa. Ze względu na bark zrezygnowałem z deski choć po rehabilitacji jest lepiej. .. Mam jeszcze parę innych parę spraw ale szkoda o tym pisać. Rozsypuję się powoli choć się nie poddaję.
2009: oby nie było gorzej. Walczę z brzuszkiem
2008: ogólnie nie jest źle, może dzięki tenisowi i pływalni. Jedyny problem to kręgosłup, ale siedząc 10 godzin w biurze i samochodzie to się mu nie dziwię. Trochę tez problemów skórnych ale jak na alergika to i tak nieźle.
2007: chyba się rozsypuję. Szkoda gadać. Wstyd. Nigdy o siebie nie dbałem ale chyba trzeba zacząć. Niedługo do tego dojdzie, że nawet kremu do twarzy zacznę używać! Zgroza!
Bolą kości i nie tylko. Starzeję się chyba.
2006: nie ma co narzekać.
10 drobnych ośrodków bólu, które zdefiniowałem są powoli zapominane lub leczone. Niepokojący ucisk w okolicy serca ustąpił.
Młodnieję chyba!?

Praca:
2013: OK!
2012: jak poniżej, jest satysfakcja. Spokojnie, prestizowo, bezpiecznie z zaufaniem i szacunkiem. Pensja ta sama co 7 lat temu:)
2011: dużo pracy ostatnio czyli dobrze jest.
2010: chucham i dmucham aby zmian nie było. Nawet o podwyżce z prezesem nie chciałem rozmawiać aby nie zapeszyć.
2009: jak poniżej. Na szczęście bez zmian… Już się chyba tu zakonserwowałem. Bywam nawet w mniej ważnej TV na żywca i to bez tremy.
2008: oby tak dalej. Dużo roboty ale jest satysfakcja i kupa forsy choć bez podwyżki od 2004.
2007: oby tak dalej. Cisza i spokój. Pieniądze co miesiąc na koncie. … ale to trochę cisza przed burzą bo nowelizacja ustawy nadchodzi. Urlop planuję więc na działce.
2006: lobbing zakończony, spółka powołana, wszystko gra i furczy. Zostałem przewodniczącym RN, szkoda, że społecznie.

Wieś:
2013: bez zmian, nie moge się doczekać wyjazdu
2012: w Kampinosie żona, a ja żyję Mazurami
2011: fajny grill pobudowaliśmy. Jutro cały dzień będę go impregnował. Urlop wziąłem czyli 8 h pracy fizycznej.
2010: W Kampinosie nas okradli. Na Mazurach wykańczamy mozolnie domek choć już forsy brak.
2009: Kampinos anektowała Aśka rozwijając tam imprezownię. Pole w Błoniu sprzedane, Ja już żyję domkiem na Mazurach. Może tam dopełnię żywota…?
2008: co tydzień sadzę w Kampinosie 50 drzew (na kolanach i w deszczu). Może rozbudujemy stodołę jak spłacę kredyt w październiku.
Dokupiłem 1,2 ha w Błoniu (ziemia cudnej jakości, przyłączyli ją właśnie do miasta)

Przyjaciele:
2013: jakość nie ilość, trzon krzepnie; imprezki, kino, kręgle
2012: wśród najbliższych na szczęście bez zmian.
2011: jak poniżej, na szczęście bez zmian.
2010: spore grono bliskich znajomych. Paczka się utrwala. (PS najbliżsi powracają z wyobcowania choć ich decyzja pozostawiła trwałą rysę. Nie można sobie robić urlopu od przyjaźni)
2009: najbliźsi się wyobcowali. Ich decyzja. Pozostali zostali. Nie narzekam…
2008: na dystans, ale mi to właśnie odpowiada. Bez codziennych kontaktów ale jak się już spotkamy to imprezujemy na całego.
Jest trochę animozji (o duperele oczywiście) ale mnie to jakoś szczęśliwie omija. Widzę jednak, że dorastający mężczyźni są drażliwi i czasem przewrażliwieni. Ambicja nie pozwala im na wyciągnięcie ręki i przebaczenie. Obawiam się, żeby mnie to nie dotknęło.

Strasznie Straszny

czyżby?

Brak komentarzy

czyżby zadziałał blog? Jakaś przyjaźniejsza funkcjonalność? spróbuję może coś kontynuować… choć już pewnie tu nikt nie zagląda… więc będę pisał do szuflady…

qltura i inne

2 komentarzy


x   Woody Allen – Zakochani w Rzymie – warto pójść bo to łatwe i przyjemne kino (odpocząć można), choć szkoda tego dawnego woodiego zmuszajacego widza do myślenia, a nie uwalniajacego go od tej trudnej czynności umysłowej…

koncerty, koncerty…
x – Kayah – utalentowana, miło było słuchać
x – Joshua Nelson – gej, żyd śpiewający gospel i blusa w katolickim kościele. Mieszanka wybuchowa i tak też tam było. Fajnie mohery podskakiwały.
x  – Steczkowska – klasa już tylko dla samej siebie. Koncert jeden z najlepszych na jakim byłem. Urok, talent, klimat. Cudo.

x   kupiłem rogi. Dwie pary. Lepiej kupić niż dostać:)

różne

3 komentarzy

x
brat jest zaatakowany przez rózne stworki-nowotworki. zal patrzeć. Nie wiadomo jak pomóc, co mówić. Nie wiem jak ja bym się na jego miejscu zachowywał. Czy miałbym jeszcze chorą nadzieję na wyzdrowienie? Czego bym oczekiwał?

x
ze świata: w Syrii giną ludzie tysiącami. Żaden kraj nie chce się wtrącać w imię międzynarodowej demokracji politycznej.
Dyktatorów trzebaby wspólnymi siłami odciągac od władzy, ale historia pokazuje, że nie ma jasnych reguł i standardow w tym wzgędzie, a jedna agresja rodzi drugą.
Czy jedne kraje mają moralne prawo wtrącać się do drugich?
czy maja moralne prawo nie wtrącać się?

x
z Polski: afera Amber Gold. Właściciel firmy był po 9 wyrokach, nie miał prawa otworzyć nawet kantoru, a oszukał tysiące ludzi i teraz nie ma prawa aby go zamknąć, lub choćby nawet odebrać mu paszport!

x
film Yuma.
Można zobaczyc i odpocząć. Genialny drugi plan z Kotem i figurą. Nasze lata 80- i 90-te. Niestety sporo wątków niewykorzystanych i pobieżnie opowiedzianych. trochę tez niekonsekwencji.

x
aukcja koni Arabskich w Janowie –
Jak Charlie Watts z Rolling Stones licytował (przy sąsiednim stoliku), to moja żona akurat podniosła rękę, aby zawołać kelnera i o mały włos musiałbym wysupłać 500.000 Euro na konika… Chyba wszystkie butelki musiałbym oddać do skupu…

:)

Brak komentarzy


       Zbliża się jubileusz firmy. Trzeba go zorganizować tak,
        żeby cały Paryż o nim mówił. Jednocześnie należy zredukować koszty
        do minimum. Trzeba też pamiętać, że jubileusz wam, pracownikom, musi
       przynieść wiele radości. Są jakieś pomysły ?
       – Tak! – słychać głos gdzieś z tyłu – Musi pan, prezesie, skoczyć z
       Wieży Eiffla. Cały Paryż się o tym dowie, koszt będzie niewielki…
        A co do zadowolenia pracowników……
to …
       
        
        Szef do pracownika:
        – Miarka się przebrała, zwalniam pana!
       
- Zwalniam? Jestem naprawdę bardzo mile zaskoczony szefie, bo zawsze
        myślałem, że niewolników się sprzedaje !
        
       
       Po wysłuchaniu awantury młody człowiek zwraca się do szefa:
        – Pracuję tylko na pół etatu. Czy w związku z tym mógłby pan być tak
        uprzejmy i krzyczeć na mnie o połowę ciszej ?
       
                    
        
        Kowalski jak zwykle przyszedł spóźniony do pracy i zbiera
        standardowy ochrzan od szefa:
        – Był pan w wojsku, Kowalski ?
        – Byłem.
        – I co tam panu mówił sierżant jak się pan spóźniał ?!
        – Nic szczególnego…… „Dzień dobry, panie majorze „…
        
        
        Człowiek nabiera doświadczenia z wiekiem.
        Szkoda, że jest to wieko od trumny.
        
        
        Super optymista – gość, który na cmentarzu zamiast krzyży widzi same
        plusy.
   
            
        – Wiesz, wprowadzają nam nowy plan pracy w firmie.
        – Tak ? Jaki ?
          – Darmowe wieczory i weekendy – już od 18-stki…
        
        Świeżo osadzony więzień drze się zza krat:
        – Jestem niewinny! Niewinny!
        Na to z sąsiedniej celi:
        – No, to już niedługo, kwiatuszku – jutro bierzemy prysznic…
        
        
        U seksuologa:
        – Panie doktorze, jak uprawiać seks, żeby nie było dzieci ?
        – Wysłać je do dziadków…..
        
        
        W ZOO przed klatką z małpami synek pyta się mamy:
        – Mamusiu dlaczego w tej klatce zamknęli informatyków ?
        – Jak to informatyków ? – pyta mama.
        – No tak, jak nasz tatuś – nieogolone, brudne i mają odparzenia na
        dupie.
        
        
        Jedzie facet autostradą i nagle widzi panienkę leżącą na poboczu.
        Zatrzymuje się i pyta :
        – Przepraszam, Pani ranna ?
       A Panienka odpowiada:
        – Nie, całodobowa.
        

       Żona pyta męża:
        – Jesz tę zupę? Bo jak nie, to dodam śmietany i dam psu.
  
   

chwile…

3 komentarzy

.

Siadamy ze znajomymi nad brzegiem jeziora, rozpalamy ognisko, wyjmujemy butelki i stare teksty, śpiewamy i gramy na gitarach.
Bajka.
Cały rok czekam na ten moment.
Ta chwila należy do najpiękniejszych w moim życiu, i na szczęście się powtarza.
Dla niej nauczyłem się (?:) grać na gitarze, choć nie mogłem się na to zdecydować ponad 30 lat.
Nie przeszkadzają nam wtedy komary, temperatura wódki i dym z ogniska.

Tym razem, nad samym brzegiem Śniardw, podeszła do nas jakaś pani i zaczęła od razu filmować. Powiedziała, że chce dzieciom pokazać jak się kiedyś bawiono i jakie kiedyś były klimaty. Zrobiło nam się ciepło na duszy i poprosiliśmy, aby jeszcze przyszła, szczególnie wtedy jak już przestaniemy się probować i stroić instrumenty:)
Podobno na drugi dzień przyszła i pytała czy jeszcze przyjedzie ten pan co tak Allelujah zagrał i zaśpiewał. Podłechtało mnie to bardzo… a może to tylko mój przyjaciel chciał mi zrobić przyjemność i tak mi powiedział?

Jak przyjechałem na bindugę po tygodniu, to północy przyszła jeszcze jakaś inna pani i myśleliśmy, że nas będzie opieprzeać, że dziecko śpi, lub że jest zmęczona, a ona powiedziała, że od 20 lat nie słyszała, aby się ktoś tak fajnie bawił.
Autentyk.
Miłe słowa, ale przykro mi się trochę zrobiło, bo pomyślałem, że takie chwile są w narodzie porządane, a należą już chyba do rzadkości.

.

różne

3 komentarzy

.
*    myślałem, że Hamburg to przemysłowo-portowe nudne miasto. A tam pełno zieleni, kanałów, zabytków. Pływaliśmy statkiem i kolacjowaliśmy w klubie angielskim.
Mimo, że firma płaciła rachunki, to po pierwszej nocy w hotelu lux za 300 EUR/night, przeprowadziłem się do Ibisa na przeciwko za 100 EUR/night. Jakiś lewicowy charakter się we mnie obudził, ale nie ma sensu za te kandelabry przepłacać, choćby to było z cudzej kieszeni płacone.
Przez szybke widziłem zegarek za 500.000 złotych. Ładny.

*    filmy. Jako członek nieistniejacego Klubu Kina Dobrego polecam ogladany ostatnio film Nietykalni. Można się pośmiać i popłakać. Można zabrać ze sobą babcię i córkę (i oby nie popkorn). Warto pójść takze na Spadkobierców.
Film co prawda amerykański, ale mimo to dobry (im też się to zdarza). A Klunej jest bosko przystojny jak zwykle:)

*   postanowiłem, że jak każdy stazejacy się mężczyzna, zafunduję sobie jakiś atrybut młodości. Zastanawiałem się nad motorem, garsonierą w centrum lub naszyjnikiem z koralików. Jako osoba wyjątkowo skąpa i leniwa wybrałem naszyjnik, który zakładam w chwilach wolnych:)
O kochankę i motor musiałbym przecież dbać, finansować, i okresowo przeglądać. 
Koraliki to jet to też chyba bezpieczniejsze rozwiązanie…

małżeńskie:

Lepsze od separacji są słuchawki Hi-Fi.
I tańsze.

.

impreza

2 komentarzy

skończywszy 45, wyprawiłem imprezę na 45 osób z hakiem.
Tzn. nie było tam żadnego haka na gości tylko ich było parę osób wiecej (zaproszonych ponad 60).

Odważyłem się pierwszy raz grać na gitarze i śpiewać, co było zasługą Wacka i jego długiej pracy nade mną.
Wykonałem ok. 40 utworów do mikrofonu, a goście zachowali się nader uprzejmie, bo nikt przez te 1,5 godziny nie wyszedł, chyba że na dłuższego papierosa, ale to było usprawiedliwione.
W grobie pewnie się przewrócili pierwotnie wykonawcy, tacy jak Czesław, Jonasz czy Louis A.

Gości oczywiscie przyjęliśmy z Żoną Zofią w naszej stodole na skraju puszczy K.

Pozdrawiam,
Starszy Straszny
Wojciech K.

ten dzień

2 komentarzy

ten dzień postanowiłem sobie co roku opisać w sposób szczególny:

Ja
2011: 83,8 kg. K… Teraz widzę, że przytyłem, a tak sie pilnowałem. Ale to skakanie codzienne na wadze to chyba niewiele daje.
2011: 81,8 kg jak rok temu … albo to taka naklejka na wadze? Rozwijam grę na gitarze, co stało się faktyczną pasją.
2010: 81,8 kg żywej masy :( Duchowo, to jestem pod wrażeniem odkrytej swojej fobii. Zaczynam się bać bycia chorym obłożnie, choc śmierci się nie boję. („Fobia, panika jest nieuzasadnionym, irracjonalnym lękiem, niewspółmiernym do przyczyny”)
2009: 80,8 (i to wieczorem) czyli nie przybywa! Latem może zejdę niżej. Duchowo – wykorzystuja moją słabość, czyli szybkie zapominanie więc zapomniałem o rozterkach. Z Bogiem też się już nie wadzę bo udaje przed soba głupa i staram się nie myśleć tylko wierzyć choć to nie dlugo starczy chyba…
2008: 81,4 kg i ani drgnie. Oby gorzej nie było. Duchowo – dziwne rozterki. Dwadzieścia lat temu nauczyłem się nie myśleć zbyt dużo i życie stało się spokojniejsze i łatwiejsze. A teraz znów zaczynam?…
2007: jakoś się trzymam w ryzach choć coraz trudniej. Wczoraj znowu zjadłem pół Nutelli bo ktoś nieopatrznie kupił i zostawił na wierzchu
2006: 78,8 kg żywca, chyba nadal 180 cm (w ciągu roku przybrałem prawie dwa kilko ale w końcówce to zrzuciłem nawet z nawiązką – wystarczy się nie obżerać!).

Nowość: zabrałem głos na FB (fejsbuk). Chyba tam będę częściej zaglądał bo to nowa rzeczywistość i nie można jej pominąć.

Dziś
2012: zrobiłem imprezę na 50 osób. było super, mimo, że grałem na gitarze i śpiewałem pół nocy:)
2011: dostałem stojak na gitarę i latarki do nut. Super! I ciasto ze świeczką, i sto lat, i uśmiechy. SUUUUper!
2010: dostałem pączka ze świeczką i płytę 1-2-3, miłe bardzo
2009: na szczęście bez prezentów. Jestem zbyt dużym sknerą i nie lubie wydawania pieniędzy na głupoty… (Machiny do wanny, tej sprzed roku, nigdy nie używałem….) Prawie cały dzień spędziliśmy na turnieju tańca. Piękne dziewczyny!
2008: Młode córy Strasnego złożyły mu życzenia o 0.25 i 0.55.
Dostałem od kobiet jakąś straszną machinę do robienia bąbelków w wannie. Myślałem, że to ich zemsta za te moje wszystkie nieudane prezenty ale to nawet działa: po przyjeździe z roli (56 drzewek dzisiaj) zrobiły mi kąpiel z olejkami i bąbelkami. Było bosko. Przynajmniej tak im powiedziałem, bo tak na prawdę to huczało, było tłusto i nie można było czytać.

Polityka/świat:
2012: PO traci bo wprowadza niepopularne reformy, Palikot się objawia bo jest zdroworozsadkowy choć bez zaplecza, jarosław gra zwłokami brata i tragedią smoleńską.
2011: Wiosna Ludów w krajach arabskich. Zobaczymy czy się rozszerzy, czy skończy się na Egipcie, Tunezji i może Libii…
W Polsce kocioł polityczny wprowadzający coraz więcej negatywnych emocji. Jest duża gra na katastrofie smoleńskiej. Obrzydliwość. Szkoda mi tych ufnych ludzi, na których uczuciach się gra.
PO zgarnęło wszystkie fotele i całą odpowiedzialność za państwo. Wielu się na nich zawiodło ale nie widdać rozsądnej alternatywy.
Moje przewidywania: zacznie się burzyć na Białorusi, Grecja zbankrutuje, we Francji wybuchną duże zamieszki na tle rasowym. Po wyborach PJN nie wejdzie do parlamentu, rząd utworzy PO i SLD. Tusk pozostanie premierem, Napieralski vice.
2010: wszyscy przygnębieni wielką tragedią samolotowego wypadku katyńskiego. Już jesteśmy zmęczeni trochę tą żałobą. Szykują się przyspieszone wybory. Ciekawe kogo wystawi PiS i czy będzie to Jarosław. Jeżeli tak, to czy wygra z Komorowskim na fali wzruszenia narodowego.
W Islandii wybuchł wulkan paraliżując porty lotnicze nie tylko w Europie
2009: Prezydent z Premierem żrą się kompromitując ich urzędy. Obydwaj jednak przystapią do wojny stołek prezydencki bo innych kandydatów chyba nie ma. Wygra Tusk.
PO ma twarde 45%, a PiS 25%. Scena się polaryzuje.
2008: Jednego Kaczora mniej. Uciszył się bo przegrał wybory, ale ta chodząca ambicja i żółć nie da za wygrane. Jeszcze będzie mieszał. Tak samo Lepper i Roman G. odeszli w niebyt ale pewnie jeszcze będą podskakiwali choć zaufania nawet prostych ludzi nie zdobędą ponownie.. Tusk włada ale nic szczególnego nie pokazuje. Nie ma dla niego niestety żadnej alternatywy, choć przewiduję, że na scenę wróci Marcinkiewicz (to dobrze) i założą może coś z Rokitą i Ujazdowskim. Mówi się też o Prezydencie Wrocławia, że wypłynie
2007: Kaczyńscy trzymają się mocno choć Jurek ich opuścił i jest luka na miejscu marszałka sejmu.
Lepper nadam wicepremierem!
Wczoraj ogłoszono, że będziemy organizować Euro 2012 (super ale czy damy radę bo mamy tylko szczere pola).
2006: konklawe wybrało i nowy papież przybędzie wkrótce do Polski. Okupacja Iraku nadal trwa choć już prawie się o niej nie pamięta.
Lepper jest vice marszałkiem, a będzie wice premierem. Zgrozaaa i wstyd! Kurduple się puszą. (rok temu: PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek)
2005: konklawe obraduje drugi dzień. Może jeszcze dzisiaj poznamy nowego papieża (dopisek redakcji: poznaliśmy – Benedykt XVI!). Okupacja Iraku trwa. SLD dogorywa, PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek

Ogród:
2012: wegetacja opóźniona chyba batdziej niż rok temu
2011: dokadnie jak ponizej czyli ocieplenia klimatu nie ma
2010: forsycje w pełnym rozkwicie, migdałowiec i magnolia dopiero przygotowują pąki do rozkwitu co nastąpi zapewne pojutrze, trawę pierwszy raz skoszę za 5 dni.
Dokładnie jak rok temu: kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 i 2009, a nawet trochę później.
2009: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec i magnolia jak poniżej (z małymi pączkami). Orzech jeszcze śpi, trawę chyba pierwszy raz skoszę za dwa-trzy dni. Marzec był pogodny i ciepły, ale na jego koniec spadł duży śnieg. Kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 roku.
2008: forsycje jak w 2005 kwitną na całego, migdałowiec dopiero zaczyna pokazywać kwiatki, a magnolia nieśmiało rozwija pąki
2007: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec w pełnym rozkwicie, magnolia wczoraj rozwinęła piękne pąki.
2006: forsycje nie kwitną jak w zeszłym roku i nawet na to się w okolicach Warszawy nie zapowiada, nie mówiąc juz o migdałowcu czy magnolii.
2005: forsycje kwitną na całego, migdałowiec i magnolia są tuż-tuż. Pąki winne jeszcze nie pękają.

Rodzina:
2012: pierworodna się rozstała, ale już coś (ktoś) jest na horyzoncie. Młoda ok, znowu nowy partner taneczny ale klasa już B. Żona się realizuje. Rodzice jako tako. 
2011: oby nie zapeszyć! MŁodsza w trudnym wieku ale na raze jakoś bezboleśnie. Powróciła do tańca z nowym partnerem. Super. Pierwszy turniej w klasie „C” i już pierwsze miejsce. Starsza ma sukcesy na uczelni, żonkas rozwija biznes. Ciężko pracuje ale ma efekty i dużą satysfakcję.
2010: na szczęście nadal bez zmian. Karolina zdała na studia i prawo jazdy, zuziakończy podstawówkę i z powodzeniem walczy na turniejach tanecznych. Żona walczy ze mną i prowadzi prywatnąinicjatywę z powodzeniem. Rodzice w miarę OK.
2009: na szczęście jest nadal szczęście. Żyjemy maturą Karoliny i Krzysia. Kasztanowce przymierzają się do kwitnienia… Tacie organizujemy na wsi benefis – zbierze się ponad 50 osób. Przygotowuję prezentację i drzewo genealogiczne na 500 osób.
2008: nadal dobrze; starsza już dojrzała, a młodsza jeszcze nie zaczęła choć pierwsze oznaki tuż, tuż. Żona prawie idealna. Rodzice schorowani. ale dzięki Bogu są.
2007: oby tak dalej. Miłość i sielanka. 16-tka wyszła z dojrzewania, a 10-tka jeszcze nie weszła!
Żona nadal miła. Pewnie już nie zdradza bo za stara :)
2006: rok temu była niedobra, a teraz jakby jej to przeszło. nawet pierworodna jest bardziej przyjazna staremu.
Żona nawet lgnie- pewnie zdradza.
2005: żona niedobra jak zwykle choć w dniu dzisiejszym jakby milsza

Pogoda:
2012: + 9 :(
2011: dokadnie jak ponizej
2010: +15 i jest pięknie, ale bywało nawet +20
2009: + 13 i jest pięknie, ale było juz +20 i tak będzie znowu za dwa dni.
2008: +10 i pada. Luty był cieplejszy od marca. W kwietniu się przeplata; było już +20 ale też +5.
2007: +15 i słońce
2006: +12, (tak samo jak rok temu).

Zdrowie:
2012: wszystko trzeszczy, ale jeszcze nie jest najgorzej.
2011: lepiej. Lepiej nie gadać.
2010: jest gorzej. „Łokieć tenisisty” eliminuje mnie powoli z tenisa. Ze względu na bark zrezygnowałem z deski choć po rehabilitacji jest lepiej. .. Mam jeszcze parę innych parę spraw ale szkoda o tym pisać. Rozsypuję się powoli choć się nie poddaję.
2009: oby nie było gorzej. Walczę z brzuszkiem
2008: ogólnie nie jest źle, może dzięki tenisowi i pływalni. Jedyny problem to kręgosłup, ale siedząc 10 godzin w biurze i samochodzie to się mu nie dziwię. Trochę tez problemów skórnych ale jak na alergika to i tak nieźle.
2007: chyba się rozsypuję. Szkoda gadać. Wstyd. Nigdy o siebie nie dbałem ale chyba trzeba zacząć. Niedługo do tego dojdzie, że nawet kremu do twarzy zacznę używać! Zgroza!
Bolą kości i nie tylko. Starzeję się chyba.
2006: nie ma co narzekać.
10 drobnych ośrodków bólu, które zdefiniowałem są powoli zapominane lub leczone. Niepokojący ucisk w okolicy serca ustąpił.
Młodnieję chyba!?

Praca:
2012: jak poniżej, jest satysfakcja. Spokojnie, prestizowo, bezpiecznie z zaufaniem i szacunkiem. Pensja ta sama co 7 lat temu:)
2011: dużo pracy ostatnio czyli dobrze jest.
2010: chucham i dmucham aby zmian nie było. Nawet o podwyżce z prezesem nie chciałem rozmawiać aby nie zapeszyć.
2009: jak poniżej. Na szczęście bez zmian… Już się chyba tu zakonserwowałem. Bywam nawet w mniej ważnej TV na żywca i to bez tremy.
2008: oby tak dalej. Dużo roboty ale jest satysfakcja i kupa forsy choć bez podwyżki od 2004.
2007: oby tak dalej. Cisza i spokój. Pieniądze co miesiąc na koncie. … ale to trochę cisza przed burzą bo nowelizacja ustawy nadchodzi. Urlop planuję więc na działce.
2006: lobbing zakończony, spółka powołana, wszystko gra i furczy. Zostałem przewodniczącym RN, szkoda, że społecznie.

Wieś:
2012: w Kampinosie żona, a ja żyję Mazurami
2011: fajny grill pobudowaliśmy. Jutro cały dzień będę go impregnował. Urlop wziąłem czyli 8 h pracy fizycznej.
2010: W Kampinosie nas okradli. Na Mazurach wykańczamy mozolnie domek choć już forsy brak.
2009: Kampinos anektowała Aśka rozwijając tam imprezownię. Pole w Błoniu sprzedane, Ja już żyję domkiem na Mazurach. Może tam dopełnię żywota…?
2008: co tydzień sadzę w Kampinosie 50 drzew (na kolanach i w deszczu). Może rozbudujemy stodołę jak spłacę kredyt w październiku.
Dokupiłem 1,2 ha w Błoniu (ziemia cudnej jakości, przyłączyli ją właśnie do miasta)

Przyjaciele:
2012: wśród najbliższych na szczęście bez zmian.
2011: jak poniżej, na szczęście bez zmian.
2010: spore grono bliskich znajomych. Paczka się utrwala. (PS najbliżsi powracają z wyobcowania choć ich decyzja pozostawiła trwałą rysę. Nie można sobie robić urlopu od przyjaźni)
2009: najbliźsi się wyobcowali. Ich decyzja. Pozostali zostali. Nie narzekam…
2008: na dystans, ale mi to właśnie odpowiada. Bez codziennych kontaktów ale jak się już spotkamy to imprezujemy na całego.
Jest trochę animozji (o duperele oczywiście) ale mnie to jakoś szczęśliwie omija. Widzę jednak, że dorastający mężczyźni są drażliwi i czasem przewrażliwieni. Ambicja nie pozwala im na wyciągnięcie ręki i przebaczenie. Obawiam się, żeby mnie to nie dotknęło.

Strasznie Straszny

kobiety

18 komentarzy

nie wiem czy to jest regułą tylko w moim środowisku, ale kobiety z pokolenia mojej mamy są niesamowicie zniewolone przez swoich mężów.

Same tego nie zauważają, i tym bardziej ich partnerzy też tego nie widzą przyzwyczjeni do psychicznego komfortu i wiecznej posługi.

Kobiety przywykły do tego, a poza tym były tak wychowane przez wcześniejsze pokolenia.
Ich poddaństwo mnie przeraża. Całe ich życie podporządkowane jest stylowi życia męża.
Często są wręcz zniewolone psychicznie, ciągle maltretowane…
Są sprzątaczkami, służącymi, pokojówkami, pielęgniarkami. Darmowymi.
I oczywiście mówią, że w tym wieku i tak nie da się nic zrobić. Same nawet nie próbują zmian, bo boją sie szantażu psychicznegi i pozostają w tym stanie „dla świętego spokoju”.
ON może sobie poswolić na próżność, słabości, egocentryzm, czasem na nałogi.
ONA jest zadowolona, że ON jej nie bije, dużo nie pije, nie zdradza (teraz). Idylla w porównaniu do innych związków, czy roli kobiet w przeszłości lub u Arabów.

A może to tylko ja natrafiłem na takie środowisko…

basenowe pytania

4 komentarzy

dlaczego zacząłem dość regularnie chodzić na basen?
- czy dlatego, że karnet wykupiłem i z wrodzonego skąpstwa nie chcę go stracić?
- czy dlatego, że walczę usilnie z naroślą przednio-brzuszną?
- czy nie zgadzam się na starość?

dlaczego na basenie pływają zawsze niezgrabne starsze panie i zgrabni młodzi panowie?
- czy ja na taką późną godzinę chodzę i dlatego mam takie zezowate szczęście?
.

Sponsoring

1 komentarz

Mocny i poruszający film. Powiedziałbym nawet: ważny.
Na szczęście Szumowska podtrzymała dobry poziom z „33 scen”.
Wspaniala gra aktorska postaci, szczególnie pierwszoplanowych.
Bardzo dobre prowadzenie aktorów.
Jedyne co mi przeszkadzało, to nadmierna pornografia uczuć, ale to było zapewne w zamyśle autorki (trochę szkoda, że innym pokoleniom nie zostawi się odrobiny tajemnej intymności, bo wszystko już będzie w tym temacie dopowiedziane).
Ja czułem się niekomfortowo siedząc na tym seansie między mamą, a córką, ale to już moja sprawa.
Sala była pełna, choć marketingowy tytuł (zamiast: Utrzymanki) przyciągnął publiczność bardzo różną, także dresową, a to film bardziej do kina studyjnego się nadaje.

Ja ten film, tak jak inne jej filmy, przeżywałem w sposób szczególny, bo z nią i jej nietuzinkową krakowską rodziną onegdaj mieliśmy sporo kontaktów… choć samą Małgośkę czesto przeganialiśmy z towarzystawa bo za młoda była…
 .

różne

3 komentarzy

  • umarła Wisława Szymborska. Wiadomość o tym dostała od razu 50 „like-ów” na Facebooku. Ale ona ma z tego ubaw!
  • po serii kinowej, przyszedł czas na oglądanie filmów w domu:  Sherlock Holmes – tragiczna okropność, Slumdog. Milioner z ulicy – zaskakujaco dobry, miły, fajny, uroczy, mądry, kolorowy…
  • w wieku moich córek pochłaniałem kolejne pokłady biblioteczne Szklarskiego i Werne, a potem Różewicza, Dygata, Cortazara. A one mają Facebook. Może im będzie łatwiej i lepjej w życiu dzięki temu…

.

dramat bez aktów

4 komentarzy

jak ona go opuszcza, i jest jej przykro, i on tak cierpi, a ja nie mogę pomóc i przypominam sobie jakie to straszne uczucie, i nic się nie chce, nie chce się jeść, ani pić, tylko chce się wyć.
I nie można nic zrobić, bo jak się zrobi to będzie jeszcze gorzej.
I jest się gotowym do wszelkich poniżeń aby tylko zmienić coś, czego już chyba nie można zmienić.
I łapiemy się tego „chyba” jak beznadziejnej nadziei. 
Im dłużej się jej trzymamy, tym dłużej cierpimy.
I nic nie jest ważne.
Nie wierzymy, że jeszcze może być pięknie.
I podtrzymujemy świat, aby się jeszcze doszczętnie nie zawalił, choćby tylko jeszcze jedną noc, choćby jedną chwilę…
.
.
.

broken flowers

Brak komentarzy

… to już chyba 7 film w dwa tygodnie…
Jakiś maraton mi się zrobił.
Ten film ogladałem w DKF wśród moherów. Nie wiem, czy one przyszły dla tego filmu, czy dla bezpłatnej kawy i ciasteczek. Pewnie to pierwsze.
A film – b. fajny, nie tylko ze względu na Billa Mareya, choć to on głównie trzyma ten film. 
Polecam.

 

broken flowers

Brak komentarzy

… to już chyba 7 film w dwa tygodnie…
Jakiś maraton mi się zrobił.
Ten film ogladałem w DKF wśród moherów. Nie wiem, czy one przyszły dla tego filmu, czy dla bezpłatnej kawy i ciasteczek. Pewnie to pierwsze.
A film – b. fajny, nie tylko ze względu na Billa Mareya, choć to on głównie trzyma ten film. 
Polecam.

 

listy do M

Brak komentarzy

Nowoczesna komedia romantyczna.
Można się pośmiać i popłakać.
Sprawnie zrobione.
Aktorzy mili bo znajomi.

Aż wstyd, że mi sie podobało…

szczęście ty moje

Brak komentarzy

dla zmęczonych holiłudem, ale też dla niespiesznych.
Wbrew pozorom nie ma dużo brutalnosci, tylko bezkresna nędza i prymitywizm prowincjonalnych Rosjan, którym wielokrotnie łamano kregosłup.

Rzeź

2 komentarzy

Bomba!
Jeżeli chcecie oglądać wspaniałe widoki, to nie na tym filmie, ale jeżeli godzicie się na wartką akcję w czterech ścianach to gorąco polecam.
Gra aktorska to istna delicja. Rezyseria i montaż na najwyższym swiatowym poziomie. Scenariusz super.
Jedynym technicznym mankamentem było duże tempo dialogów i konieczność czytania, podczas którego umykała znaczna część wspaniałej gry aktorskiej.
Jak ten Polański mógł coś takiego zrobić tzn. kręcić pewnie przez wiele dni film utrzymując precyzyjnie klimat emocjonalny aktorów? Na scenie jest to chyba dużo łatwiejsze, ale w filmie to mega trudne. Gratulacje.

Wymyk

Brak komentarzy

Lubię polskie filmy.
Ten jest trzymany przez jednego aktora i chyba tylko dla gry Więckiewicza warto na ten film iść… choć jako daleki kuzyn kieślowskiego daje do myślenia.
Dla chcących mysleć.
Rozczarowująco mało zaskakujący koniec.

Abemus Papam

Brak komentarzy

Ogólnie fajny film.
Daje do myślenia i można się serdecznie pośmiać.
Jerzy Stuhr jak zwykle w dobrej formie, idealnie dopasowany do roli, choć chyba juz tylko taki zaszufladowany styl mu pozostał.
No i Michel Piccoli! Super.
Komizm katolickich hierarchów przedstawiony na skraju mojej akceptacji (tylko grają w karty, nigdy się nie modlą), ale to i tak niewielkie przewinienie lewicujacego reżysera.
Rozszarowująco mało zaskakujacy koniec, ale w sumie OK i warto iść aby zobaczyć coś nie-amerykańskiego…
.

Abemus Papam

Brak komentarzy

Ogolnie fajny film.
Daje do myślenia i można się serdecznie pośmiać.
Jerzy Stur jak zwykle w dobrej formie, idealnie dopasowany do roli, choć chyba juz tylko taki zaszufladowany styl mu pozostał. No i Michele Picolli! Super.
Komizm katolickich hierarchów przedstawiony na skraju mojej akceptacji (tylko grają w karty, nigdy sie nie modlą), ale to i tak niewielkie przewinienie lewicujacego rezysera.
Rozszarowująco mało zaskakujacy koniec.
.

Pan Marek

1 komentarz

Mieszkał niedaleko, w strasznej ruderze.
Prawie w centrum miasta, ale bez elektryczności i żadnych oznak cywilizacji.
Umarł wczoraj, chyba częściowo na własne życzenie.
Nałóg go zniszczył, ale życie nie dawało mu wielkich szans od samego początku.
Myślałem, że amputacja nogi będzie dla niego bolesnym rozwiązaniem, ale lekarze nie chcieli go kroić, bo wiedzieli, że serce nie wytrzyma.
Nie mam do nich pretensji, choć mam wrażenie, że o jednych walczą na OJOM-ie, a innych trochę skazują…
Mimo wszystko ich rozumiem, po latach pracy w takim miejscu każdemu by się pewnie wrażliwość stępiła…
  .

ważne

11 komentarzy


lubimy z żoną mieć zimno w sypialni (dosłownie, nie w przenośni!) wobec czego mamy zakręcone kaloryfery, ale jak dzisiaj temperatura wskazywała 14 stopni to pomyślałem, że chyba przesadziliśmy. Ale nie o tym chciałem napisać…

Nie raz dręczyła mnie sprawa rozstań bliskich nam par.
Jak nam ktoś przedstawia swojego partnera, który z czasem staje się np małżonkiem, to my się z nim zżywamy. Po latach juz nie odróżniamy, kto kogo przedstawił.
Jak się para rozpada, często z hukiem, to pozostajemy w dylemacie jak się wtedy zachować, bo milcząco oczekuje się od nas zajęcia stanowiska? ·Czasami dotyczy to członków naszej rodziny…

Głupio tak zerwać np z fajnym szwagrem tylko, dlatego, że siostra ma 100 osobistych powodów do rozstania. Nawet jeżeli te powody są z ich punktu widzenia słuszne, to nie po to przez lata budowało się relację, aby teraz bez wyraźnego osobistego powodu zerwać całkowicie znajomość.

Pojawia się tutaj pytanie o dwa rodzaje oddzielnej lojalności, wobec dwóch skłóconych ze sobą osób.

Ciekawe jak z tego wybrnąć i czy np zapraszać dwóch skłóconych ze sobą braci na wspólne imprezy, których unikają? Czy jeżeli fajni partnerzy rozeszli się z powodów biznesowych oskarżając o oszustwa, to czy mam z obydwoma kontynuować dotychczasowa fajną znajomość?
Gdzie są granice „niewtrącania się” i neutralności, a gdzie zaczyna się zwykła lojalność będąca próbą dla przyjaźni?
Czy tylko ja się z tym spotykam i mam takie dylematy?.. ··

noc w klubach

1 komentarz

zaczęło się od zaproszenia na fajny koncert do klubu Saturator na Pradze (11Listopada 22) . Śpiewała polska brazylijka i nieźle grali znajomi muzycy. Potem zacząłem zwiedzać okoliczne kluby, które stworzone zostały w sąsiednich zrujnowanych kamienicach (Skład, Hydrozagadka, Zwiąż Mnie…). Super klimat, który widziałem i czułem kiedyś chyba tylko w Krakowie. Zaskoczony tym byłem.
Mimo speluniarskiego otoczenia czułem się bezpiecznie.
Żałuję, że nie mam 20 lat mniej i towarzystwa, które by te klimaty akceptowało. I, że mieszkam poza warszawą, dokąd taksówka w nocy dość drogo kosztuje.
Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie piwnica pubu Re-sort (od recyklingu), gdzie odbywał sie jam flamenco. Fantastycznie grali gitarzyści, a na prowizoryczną scenę  co raz wychodziły dziewczyny z publiczności i fenomenalnie tańczyły. Dzieci latały wokół. Pojawili sie jacyś hiszpanie. Iście cygańska atmosfera. Wszyscy tak żywo reagowali, nie chciało się wychodzić…

Lepiej nic nie pisać niż pisać na siłę, albo pisać bzdury.

I tak wszyscy skończymy na Facebook-u  :(

myśli

Brak komentarzy

biznesowe:
diabeł tkwi w załącznikach i to pisanych małą czcionką

rodzinne:
imię nie świadczy o człowieku tylko o jego rodzicach

jesiennie

1 komentarz

Robię nalewki z wiśni i aronii.
Próbuję rozmnażać magnolię.
Kończę budowę domku na działce.
Projektuję ławeczkę na ganku.
Czytam Koftę.
Zabili Kadafiego.
Umarł Jobs.
Chyba nie miałem urlopu w tym roku.
Za dwa lata będę dwa razy starszy od mojej córki.
Znów wybraliśmy mniejsze zło
Znów jesień.
W Grecji kryzys. Może będzie kolejna Wiosna Ludów.
Dzisiaj wpadną znajomi i napiję się wódki.
Chyba się starzeję, bo doceniam brak stresu i stabilizację, której kiedyś tak nie znosiłem…
.
PS
Dominacja Facebooka, Googli, Twittera, Allegro i Grupona narasta. 

kupa mięci

Brak komentarzy

* koncert muzyki filmowej na jazzowo, piknik w Jasnej Dolinie i spektakl Tyma „Kobieta z widokiem na taras” w teatrze Polonia.
- tak to sobie zapisuję jakby zona mowiła, że nic się nie dzieje… No i jeszcze dwa dni na Mazurach w międzyczasie.

.

straszne myśli

Brak komentarzy

biznesowe:

* jak głośno wypowiadasz swoją opinię o szefie to najpierw sprawdź kto siedzi w drugiej kabinie

* dużo o tobie świadczy fakt, po której stronie dziurek w pasku wiercisz kolejną

różne

1 komentarz

* koncert Kroke i Anny Marii Jopek okazał się nadspodziewanie dobry. Obawiałem się, ze ich zdominuje i tak było, ale babka pokazała klasę. Sala w teatrze wyglądała jak koszmarny sen strażaka – było 2 razy więcej ludzi niz powinno. Ja szczęśliwie znalazłem miejsce siedzące na schodach:)

* tata cierpi z bólu bardzo, ale od dzisiaj bedzie lepiej.

* ganiałem łosia po puszczy koło Ostrołęki. Nawet go utrwaliłem na filmikach:)

* zacząłem dojeżdżać do pracy kolejką podmiejską.
Dla zdrowia fizycznego i psychicznego. 20 minut marszobiegu i czas na czytanie. Jest super choć rodzina podejrzewa, że coś się stało ze mną lub samochodem i coś przed nimi ukrywam.

* ostatni film Woody Alena jest reklamowany jako komedia i faktycznie czasami się uśmiechałem, choć śmiechem kino wybuchło tylko raz. Ale dla rozrywki i odpoczynku na ten film można pójść. Dobry pomysł, proste przesłanie, dobra gra aktorska…

.

straszny myśli

Brak komentarzy

* Jak się ma charyzmę i jest się nieudacznkiem, to jak zrobić sobie klomb z Ferrari. 

* Niegodziwość łatwiej wybaczyć wrogowi niż przyjacielowi.

.

Do zdrady przyznale się 14 % populacji, ale jak zada się dodatkowe pytania specjalistyczne (nie wprost), to się okazuje, że jest to 25%.

Częściej zdradzają mężczyźni (33%) niż kobiety (18%).
Psychologowie uważają, że mężczyzn jest jeszcze więcej, bo niektórzy panowie korzystający z płatnych usług nie traktują tego jako zdradę:)

Im ktoś jest lepiej wykształcony i bogatszy tym częściej zdradza (najczęściej na Śląsku).
Częściej zdradzają młodzi, niewierzący i w dużych miastach.
30% zdrad zaczyna się w pracy, a tylko 5% przez internet.

Czyli jak się jest młodym, wykształconym mężczyzną z dużego miasta to prawie nie ma szans by umnkąć pokusie…:)
Dobrze, że ja się tak szybko starzeję i nie mieszkam na Śląsku, a wpracy mam jedynie męską załogę… 

nie sadź drzew, których owocami nie będziesz się mógł cieszyć

różne

3 komentarzy

* w ramach spełniania własnych marzeń, kupiłem sobie kajak. Zielony. Dwuosobowy jakby żona zechciała się przyłączyć. Jeszcze go nie widziałem ale jest super. Będę eksplorował nim Mazury.

* wczoraj usłyszałem czytanie ze Starego Testamentu. Potwierdziło się to co od dawna przypuszczałem. Boga nie ma w trzęsieni ziemi czy w powodzi. Głupstwa przez wieki gadali różni kaznodzieje strasząc ludzi gniewem bożym. On jest w lekkim szumie wiatru… 

* najpiękniejsze dla mnie chwile w roku (oprócz Wigilii) to te spędzone przy ognisku nocą. Kilkukrotnie już się to wydarzyło tego lata i zanosi się na więcej…

* napada mnie jakieś natręctwo myśli. Moi biografowie zapewne odnotują ten wpis jako początek przyszłego wariactwa. A nie będą wiedzieli, że to już wcześniej miałem, ale się nie ujawniałem, he, he, he

* jak co roku zaprosiliśmy 21 znajomych osób na działkę. Urządziliśmy dwie doby ze spływem, ogniskiem, grillem i różnymi zabawami. Chyba im się ta tradycja podoba

* tata wszedł jako weteran Powstania Warszawskiego na rocznicowe obchody i padł w bramie muzeum zrażony atakiem trzustki. Jest od tygodnia w szpitalu, ale mimo swojego wieku zdrowieje. Jeszcze nie jego kolej choć blisko bramy piotrowej był.

* niektórzy ludzie nie wiedzą, że mogą słowem złym zabić tak jak nożem. I nie koniecznie chodzi tu o uśmiercanie ludzi, ale można zabić uczucia, wspomnienia, przyjaźń, relacje, wiarę….  

* umarł Lepper. Powiesił się. Byłbym hipokrytą gdybym go żałował bo wiele złego zrobił temu krajowi i chamem był, ale „świeć Panie nad jego duszą”

* byłem na koncercie Leszka Możdżera w Muzeum Powstania Warszawskiego. Suuuper. Wielkie wrażenie. Hipnoza. I ci wsłuchani ludzie dookoła, którzy wydawali się tacy łagodni i dobrzy 

… a jak zasiadłem do komputera, to myślałem, że nie mam o czym pisać…:)

blog

3 komentarzy

Muszę wyjaśnić dlaczego postanowiłem przestać pisać:

1. Starsza córka w międzyczasie dorosła i nie ma z nią problemów wychowawczych, które skloniły mnie do wszczęcia tego procederu pisarskiego

2. Praca zaczęła wymagać ode mnie dużego poświęcenia czasowego, i tak jak onegdaj bywało, nie mam już czasu na głupoty w pracy, a w domu komputera unikam.

3. Zdarzyła mi się przykrość środowiskowa, o której bym kiedyś zapewne tu bezosobowo napisał, ale była ona takiej skali, że to anonimowe forum jest zbyt powszechne na takie intymności.

Muszę też wyjaśnić dlaczego postanowiłem (chwilowo) pisać dalej:

1. Młodsza córka dojrzewa na razie bez wielkich problemów, ale druga klasa gimnazjum zaczyna się tuż za rogiem sierpniowym i może lepiej być na to przygotowanym:)

2. W pracy nawałnica kilkumiesięczna chyba się na parę tygodni zawiesiła i będę miał czas na tę bezgraniczną bazgraninę.

3. Chyba bede się musiał kiedyś wywnętrzyć w te lustro bo strata przyjaciela to jak zawód małżeński prawie, tym bardziej, że niektórzy mają w życiu więcej żon niż prawdziwych przyjaciół. Żonę można w rok zmienić, a przyjaźń wyrabia się latami przecie…
Tak się wyrabia, wyrabia, że się może ona, ta przyjaźń wyrobić i człowiek wylatuje z orbity nie wyrabiając się na tym życiowym zakręcie.

…. no i dostałem 116 komentarzy oraz 234 listy błagalne, abym zaczął się ponownie z siebie śmiać, bo to pomaga czytającym zwiększać własną samoocenę!

Dzięki pytaniom odpowiadający są mądrzejsi

(inspirowane promocją Media – Saturn
…i moim kolegą):

Nie ma ludzi bez vat :( 

(inspirowane e-mailingiem Zakładów Energetycznych):

Nie ma ludzi bez Wat!

:)

Brak komentarzy

chyba nie wytrzymam bez pisania:)

KONIEC

10 komentarzy

już dawno chciałem zamknąć tę witrynę, bo jest zbyt dobrze w realnym świecie.
Nawet jeżeli wydarzyło się coś czym muszę się z kimś teraz podzielić to jednak nie tutaj:)  - będę popadał w depresję zastanawiając się nad niezbadaną skalą podłości ludzkiej gdzie indziej (: :)

Pozwolę sobie zatem o 7 latach ogłosić
K O N I E C
pisaniny i gryzipiórstwa

… a przynajmniej bezterminowe z a w i e s z e n i e, bo i tak już tu chyba nikt nie zagląda.
Nawet ja.

PS
Fajny znak przypadkiem wymysliłem-   (::)
Śmiech przez łzy? Uśmiech zadumy?

Championka

2 komentarzy

Zuzia zdobyła w tńcach towarzyskich klasę B.
Skąd ona ma tyle sił i uporu.
Całą klasę C przeszli z partnerem w 4 tygodnie – 7 turniejów, 6 pudeł, 5 pierwsych miejsc!
Teraz, w wieku 14 lat, może być już nawet trenerem.
Cieszę się, że ma taką sportową i artystyczną pasję.
Alem dumnym!

Pan Wiesław

Brak komentarzy

Jego historię opwiedziałem tu już kiedyś.
Spotkałem go jak łapał „stopa” gdzieś pod Łodzią.
Żył w małym domku na Mazowszu z niedowidzącym synem. Sam był kompletnie niewidowmy.
Teraz, po 16 latach znajomości odszedł by znowu widzieć.
Chyba zrobił to na własne życzenie.

Facebook

5 komentarzy

Jako, że to miejsce jest po części zapisem ducha czasów dla potomnych (potomków), to nie sposób odnotować pospolitego szaleństwa jakim jest portal społecznościowy Facebook.
Ja też tam się zarejestrowałem pewnie z rok temu, ale rzadko zaglądam bo mnie przytłacza trochę. Nic tam jeszcze nie wpisałem, a pojawia się tam tyle wiadomości, że jestem trochę zagubiony choć trzeba przyznać, że wielkiej motywacji do zgłebiania tego medium nie mam. 
Jako stary hipis i nowoczesny kontestator nie wspieram czynnie powszechnych mód choć bez Googli sobie życia już nie wyobrażam.
Facebook połyka stopniowo naszą rodzima Naszą Klasę i niepodzielnie będzie panował, aż zostanie zdetronizowany przez kolejną genialną nowość, także zapewne amerykańską. 

PS
..,no i Grupon też w Polsce się mocno rozwija, nawet na kręglach z niego byliśmy i jakąś myjnie mi K. wykupiła.   

straszny myśli

Brak komentarzy


Jednak łatwo jest odróżnić przyjaciela od znajomego. 
Ten pierwszy w twoje święto zadzwoni, a ten drugi przyśle SMSa.
 

dzień urodzin

4 komentarzy

ten dzień postanowiłem sobie co roku opisać w sposób szczególny:

Polityka/świat:
2011: Wiosna Ludów w krajach arabskich. Zobaczymy czy się rozszerzy, czy skończy się na Egipcie, Tunezji i może Libii…
W Polsce kocioł polityczny wprowadzający coraz więcej negatywnych emocji. Jest duża gra na katastrofie smoleńskiej. Obrzydliwość. Szkoda mi tych ufnych ludzi, na których uczuciach się gra.
PO zgarnęło wszystkie fotele i całą odpowiedzialność za państwo. Wielu się na nich zawiodło ale nie widdać rozsądnej alternatywy.
Moje przewidywania: zacznie się burzyć na Białorusi, Grecja zbankrutuje, we Francji wybuchną duże zamieszki na tle rasowym. Po wyborach PJN nie wejdzie do parlamentu, rząd utworzy PO i SLD. Tusk pozostanie premierem, Napieralski vice.
2010: wszyscy przygnębieni wielką tragedią samolotowego wypadku katyńskiego. Już jesteśmy zmęczeni trochę tą żałobą. Szykują się przyspieszone wybory. Ciekawe kogo wystawi PiS i czy będzie to Jarosław. Jeżeli tak, to czy wygra z Komorowskim na fali wzruszenia narodowego.
W Islandii wybuchł wulkan paraliżując porty lotnicze nie tylko w Europie
2009: Prezydent z Premierem żrą się kompromitując ich urzędy. Obydwaj jednak przystapią do wojny stołek prezydencki bo innych kandydatów chyba nie ma. Wygra Tusk. 
PO ma twarde 45%, a PiS 25%. Scena się polaryzuje. 
2008: Jednego Kaczora mniej. Uciszył się bo przegrał wybory, ale ta chodząca ambicja i żółć nie da za wygrane. Jeszcze będzie mieszał. Tak samo Lepper i Roman G. odeszli w niebyt ale pewnie jeszcze będą podskakiwali choć zaufania nawet prostych ludzi nie zdobędą ponownie.. Tusk włada ale nic szczególnego nie pokazuje. Nie ma dla niego niestety żadnej alternatywy, choć przewiduję, że na scenę wróci Marcinkiewicz (to dobrze) i założą może coś z Rokitą i Ujazdowskim. Mówi się też o Prezydencie Wrocławia, że wypłynie 
2007: Kaczyńscy trzymają się mocno choć Jurek ich opuścił i jest luka na miejscu marszałka sejmu.
Lepper nadam wicepremierem!
Wczoraj ogłoszono, że będziemy organizować Euro 2012 (super ale czy damy radę bo mamy tylko szczere pola).
2006: konklawe wybrało i nowy papież przybędzie wkrótce do Polski. Okupacja Iraku nadal trwa choć już prawie się o niej nie pamięta.
Lepper jest vice marszałkiem, a będzie wice premierem. Zgrozaaa i wstyd! Kurduple się puszą. (rok temu: PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek)
2005: konklawe obraduje drugi dzień. Może jeszcze dzisiaj poznamy nowego papieża (dopisek redakcji: poznaliśmy – Benedykt XVI!). Okupacja Iraku trwa. SLD dogorywa, PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek

Ogród:
2011: dokadnie jak ponizej czyli ocieplenia klimatu nie ma
2010: forsycje w pełnym rozkwicie, migdałowiec i magnolia dopiero przygotowują pąki do rozkwitu co nastąpi zapewne pojutrze, trawę pierwszy raz skoszę za 5 dni.
Dokładnie jak rok temu: kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 i 2009, a nawet trochę później. 
2009: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec i magnolia jak poniżej (z małymi pączkami). Orzech jeszcze śpi, trawę chyba pierwszy raz skoszę za dwa-trzy dni. Marzec był pogodny i ciepły, ale na jego koniec spadł duży śnieg. Kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 roku. 
2008: forsycje jak w 2005 kwitną na całego, migdałowiec dopiero zaczyna pokazywać kwiatki, a magnolia nieśmiało rozwija pąki
2007: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec w pełnym rozkwicie, magnolia wczoraj rozwinęła piękne pąki.
2006: forsycje nie kwitną jak w zeszłym roku i nawet na to się w okolicach Warszawy nie zapowiada, nie mówiąc juz o migdałowcu czy magnolii.
2005: forsycje kwitną na całego, migdałowiec i magnolia są tuż-tuż. Pąki winne jeszcze nie pękają.

Rodzina:
2011: oby nie zapeszyć! MŁodsza w trudnym wieku ale na raze jakoś bezboleśnie. Powróciła do tańca z nowym partnerem. Super. Pierwszy turniej w klasie „C” i już pierwsze miejsce. Starsza ma sukcesy na uczelni, żonkas rozwija biznes. Ciężko pracuje ale ma efekty i dużą satysfakcję.
2010: na szczęście nadal bez zmian. Karolina zdała na studia i prawo jazdy, zuziakończy podstawówkę i z powodzeniem walczy na turniejach tanecznych. Żona walczy ze mną i prowadzi prywatnąinicjatywę z powodzeniem. Rodzice w miarę OK.
2009: na szczęście jest nadal szczęście. Żyjemy maturą Karoliny i Krzysia. Kasztanowce przymierzają się do kwitnienia… Tacie organizujemy na wsi benefis – zbierze się ponad 50 osób. Przygotowuję prezentację i drzewo genealogiczne na 500 osób.
2008: nadal dobrze; starsza już dojrzała, a młodsza jeszcze nie zaczęła choć pierwsze oznaki tuż, tuż. Żona prawie idealna. Rodzice schorowani. ale dzięki Bogu są. 
2007: oby tak dalej. Miłość i sielanka. 16-tka wyszła z dojrzewania, a 10-tka jeszcze nie weszła!
Żona nadal miła. Pewnie już nie zdradza bo za stara :)
2006: rok temu była niedobra, a teraz jakby jej to przeszło. nawet pierworodna jest bardziej przyjazna staremu.
Żona nawet lgnie- pewnie zdradza.
2005: żona niedobra jak zwykle choć w dniu dzisiejszym jakby milsza

Pogoda:
2011:  dokadnie jak ponizej
2010: +15 i jest pięknie, ale bywało nawet +20
2009: + 13 i jest pięknie, ale było juz +20 i tak będzie znowu za dwa dni.
2008: +10 i pada. Luty był cieplejszy od marca. W kwietniu się przeplata; było już +20 ale też +5.
2007: +15 i słońce
2006: +12, (tak samo jak rok temu).

Zdrowie:
2011: lepiej. Lepiej nie gadać.
2010: jest gorzej. „Łokieć tenisisty” eliminuje mnie powoli z tenisa. Ze względu na bark zrezygnowałem z deski choć po rehabilitacji jest lepiej. .. Mam jeszcze parę innych parę spraw ale szkoda o tym pisać. Rozsypuję się powoli choć się nie poddaję. 
2009: oby nie było gorzej. Walczę z brzuszkiem
2008: ogólnie nie jest źle, może dzięki tenisowi i pływalni. Jedyny problem to kręgosłup, ale siedząc 10 godzin w biurze i samochodzie to się mu nie dziwię. Trochę tez problemów skórnych ale jak na alergika to i tak nieźle.
2007: chyba się rozsypuję. Szkoda gadać. Wstyd. Nigdy o siebie nie dbałem ale chyba trzeba zacząć. Niedługo do tego dojdzie, że nawet kremu do twarzy zacznę używać! Zgroza!
Bolą kości i nie tylko. Starzeję się chyba.
2006: nie ma co narzekać.
10 drobnych ośrodków bólu, które zdefiniowałem są powoli zapominane lub leczone. Niepokojący ucisk w okolicy serca ustąpił.
Młodnieję chyba!?

Praca:
2011: dużo pracy ostatnio czyli dobrze jest.
2010: chucham i dmucham aby zmian nie było. Nawet o podwyżce z prezesem nie chciałem rozmawiać aby nie zapeszyć.
2009: jak poniżej. Na szczęście bez zmian… Już się chyba tu zakonserwowałem. Bywam nawet w mniej ważnej TV na żywca i to bez tremy.
2008: oby tak dalej. Dużo roboty ale jest satysfakcja i kupa forsy choć bez podwyżki od 2004.
2007: oby tak dalej. Cisza i spokój. Pieniądze co miesiąc na koncie. … ale to trochę cisza przed burzą bo nowelizacja ustawy nadchodzi. Urlop planuję więc na działce.
2006: lobbing zakończony, spółka powołana, wszystko gra i furczy. Zostałem przewodniczącym RN, szkoda, że społecznie.

Wieś:
2011: fajny grill pobudowaliśmy. Jutro cały dzień będę go impregnował. Urlop wziąłem czyli 8 h pracy fizycznej.
2010: W Kampinosie nas okradli. Na Mazurach wykańczamy mozolnie domek choć już forsy brak.
2009: Kampinos anektowała Aśka rozwijając tam imprezownię. Pole w Błoniu sprzedane, Ja już żyję domkiem na Mazurach. Może tam dopełnię żywota…?
2008: co tydzień sadzę w Kampinosie 50 drzew (na kolanach i w deszczu). Może rozbudujemy stodołę jak spłacę kredyt w październiku.
Dokupiłem 1,2 ha w Błoniu (ziemia cudnej jakości, przyłączyli ją właśnie do miasta)

Przyjaciele:
2011: jak poniżej, na szczęście bez zmian.
2010: spore grono bliskich znajomych. Paczka się utrwala. (PS najbliżsi powracają z wyobcowania choć ich decyzja pozostawiła trwałą rysę. Nie można sobie robić urlopu od przyjaźni)
2009: najbliźsi się wyobcowali. Ich decyzja. Pozostali zostali. Nie narzekam…
2008: na dystans, ale mi to właśnie odpowiada. Bez codziennych kontaktów ale jak się już spotkamy to imprezujemy na całego. 
Jest trochę animozji (o duperele oczywiście) ale mnie to jakoś szczęśliwie omija. Widzę jednak, że dorastający mężczyźni są drażliwi i czasem przewrażliwieni. Ambicja nie pozwala im na wyciągnięcie ręki i przebaczenie. Obawiam się, żeby mnie to nie dotknęło.

Ja
2011: 81,8 kg jak rok temu … albo to taka naklejka na wadze? Rozwijam grę na gitarze, co stało się faktyczną pasją.
2010: 81,8 kg żywej masy :(   Duchowo, to jestem pod wrażeniem odkrytej swojej fobii. Zaczynam się bać bycia chorym obłożnie, choc śmierci się nie boję.  („Fobia, panika jest nieuzasadnionym, irracjonalnym lękiem, niewspółmiernym do przyczyny”)
2009: 80,8 (i to wieczorem) czyli nie przybywa! Latem może zejdę niżej. Duchowo – wykorzystuja moją słabość, czyli szybkie zapominanie więc zapomniałem o rozterkach. Z Bogiem też się już nie wadzę bo udaje przed soba głupa i staram się nie myśleć tylko wierzyć choć to nie dlugo starczy chyba… 
2008: 81,4 kg i ani drgnie. Oby gorzej nie było. Duchowo – dziwne rozterki. Dwadzieścia lat temu nauczyłem się nie myśleć zbyt dużo i życie stało się spokojniejsze i łatwiejsze. A teraz znów zaczynam?…
2007: jakoś się trzymam w ryzach choć coraz trudniej. Wczoraj znowu zjadłem pół Nutelli bo ktoś nieopatrznie kupił i zostawił na wierzchu
2006: chyba nadal 180 cm i 78,8 kg żywca
(w ciągu roku przybrałem prawie dwa kilko ale w końcówce to zrzuciłem nawet z nawiązką – wystarczy się nie obżerać!).

Dziś
2011: dostałem stojak na gitarę i latarki do nut. Super! I ciasto ze świeczką, i sto lat, i uśmiechy. SUUUUper! 
2010: dostałem pączka ze świeczką i płytę 1-2-3, miłe bardzo
2009: na szczęście bez prezentów. Jestem zbyt dużym sknerą i nie lubie wydawania pieniędzy na głupoty… (Machiny do wanny, tej sprzed roku, nigdy nie używałem….) Prawie cały dzień spędziliśmy na turnieju tańca. Piękne dziewczyny!
2008: Młode córy Strasnego złożyły mu życzenia o 0.25 i 0.55.
Dostałem od kobiet jakąś straszną machinę do robienia bąbelków w wannie. Myślałem, że to ich zemsta za te moje wszystkie nieudane prezenty ale to nawet działa: po przyjeździe z roli (56 drzewek dzisiaj) zrobiły mi kąpiel z olejkami i bąbelkami. Było bosko. Przynajmniej tak im powiedziałem, bo tak na prawdę to huczało, było tłusto i nie można było czytać.

Strasznie Straszny

Nie jest to film, który bedziemy wspominali i będzie należał do tych ulubionych, do których się często powraca, i który chciałoby się mieć zawsze na półce.
Ale jest to film fantastyczny, który koniecznie trzeba zobaczyć aby zrozumieć, że można zrobić interesujący dwugodzinny film o dwóch facetach i ich wzajemnych relacjach. O walce z samym sobą, o wychowaniu, o kulisach wielkiej historri.
Holywoodzki film psychologiczny dla mas. Niby nie możliwe, a jednak…
Brawa dla aktorów i reżysera. Oskary w pełni zasłużone.
 

z sieci…

3 komentarzy

Istnieje kilka rzeczy, które można zrobić w poważnych sytuacjach krytycznych.Telefon komórkowy może być rzeczywiście ratunkiem życia, lub awaryjnym narzędziem do przetrwania.Najważniejsze rzeczy, które można wykonać:
PIERWSZA
Awaryjny numer na świecie dla telefonów komórkowych jest 112. Jeśli znajdziesz sie w samochodzie poza zasięgiem sieci komórkowej istnieje awaryjny system wybierania numeru 112 i komórka będzie przeszukiwać wszelkich istniejących prowajderów telefonów komórkowych w sieci, aż do znalezienia go dla Ciebie, a co ciekawe, ten numer 112 może być wybierany nawet jeśli klawiatura jest zablokowana. Postaraj sie to wypróbować.
DRUGA
Jeżeli masz zablokowane klucze w samochodzie? Czy Twój samochód ma zdalnego pilota na klucze? To może pómoc Ci któregos dnia. Dobrze mieć czasem własny telefon komórkowy:Jeśli zostawileś klucze w samochodzie a zapasowe klucze są w domu, zadzwon do kogoś w domu na ich telefon komórkowy z Twojego telefonu komórkowego. Przytrzymaj twoj telefon komórkowy okolo 30 cm. od drzwi samochodu i poproś osobe w domu aby nacisnela przycisk odblokowania zamka w zapasowych kluczach, blisko telefonu komórkowego. Twoj samochod powinien sie otworzyc. Oszczedzisz czas przywiezienia kluczy zapasowych do Ciebie. Odległość nie jest wazna. Moga to być setki kilometrów od twojego samochodu, odleglosc nie ma znaczenia, jezeli masz kogos kto ma zapasowe klucze z remote control do twojego auta, mozesz w ten sposob otworzyc drzwi samochodu (albo bagaznika).Uwaga redaktora: To działa fantastycznie! W ten sposob odblokowalismy nasz samochód, telefonem komórkowym bedac na wakacjach!
TRZECIA
Jezeli bateria twojej komórce jest bardzo, slaba istnieje ukryta rezerwa pradu. Aby uaktywnić ja, naciśnij klawisze * 3370 # . Telefon komórkowy zacznie korzystac z tej rezerwy i wskaznik naladowania wskaze wzrost o 50% naladowania baterii.Ta rezerwa wroci do normy kiedy podlaczysz komórke do ladowania nastepnym razem.
CZWARTA
Jak wyłączyć skradziony telefon komórkowy? Aby sprawdzić numer seryjny swojego telefonu komorkowego, wcisnij następujące klawisze w telefonie: * # 06 # . 15-Cyfrowy kod pojawi się na ekranie. Ten numer jest unikalny dla Twojego telefonu. Zapisz go i schowaj gdzieś bezpieczne. Gdy telefon zostanie skradziony, mozesz zadzwonic do swojego providera (dostawcy uslug telefonicznych) i podac im ten kod. Oni będą mieli możliwość zablokować Twoj telefon nawet jeśli złodziej zmieni karte SIM, telefon będzie całkowicie bezużyteczny. Prawdopodobnie nie otrzymasz swojego telefonu z powrotem, ale przynajmniej wiadomo, że ktos kto go ukradl nie bedzie mogl z niego korzystac,/ ani sprzedac go dalej. Jeśli wszyscy ludzie by to robili, zlodzieje nie mieli by powodu krasc telefony komórkowe gdyz bylyby one bezuzyteczne.I ostatnia….
PIĄTA
Bardzo często telefon komórkowy jest jedynym przedmiotem, który można przy osobie ktora ulega wypadkowi. Szybki kontakt pozwoliłby na uzyskanie takich informacji jak: grupa krwi, przyjmowane leki, choroby przewlekle, alergie, itp.  Ratownicy zaproponowali, aby każdy w swoim telefonie umieścił na liście kontaktów osobę, z którą należy się skontaktować w nagłych wypadkach. Numer takiej osoby należy zapisać pod międzynarodowym skrótem ICE (in Case of Emergency).  Wpisanie więcej niż jednej osoby do takiego kontaktu wymagałoby następującego oznaczenia:ICE1, ICE2, ICE3, itd.

w tych czasach dostajemy się powoli w szpony:

-> Google (staje się naszym podstawowym źródłem wiedzy) 

-> Facebook (jak cię nie ma na tym portalu społecznościowym to znaczy, że nie istniejesz. Krajowa „Nasza klasa” chyba już ustępuje pola)

-> Lidla i Biedronki (to takie dość tanie sklepy opanowujące nasze miasta ) walczace z Tesco i Carrefourem

-> Samsunga i LG, czyli koreańczyków bijących amerykanów, Nokię i (jak na razie) chińczyków

… ciekawe czy za 30 lat powyższe nazwy (logo) będą jeszcze istniały.
Czy nastanie dominacja Chin, czy może powstaną Indie, Brazylia lub Afryka?
Czy internet będzie podstawowym źródłem komunikacji, czy też nastąpi inna era.
Czy potężna Nokia nadal będzie rządzić? 
Czy książki zostaną wyparte przez audiobooki?
 
PS
umieściłem zdjęcie naszego działkowego psa i kota jako obraz prawdziwej miłości:

http://www.myfinepix.pl/pl/competition/entry/243578

w tych czasach dostajemy się powoli w szpony:

-> Google (staje się naszym podstawowym źródłem wiedzy) 

-> Facebook (jak cię nie ma na tym portalu społecznościowym to znaczy, że nie istniejesz. Krajowa „Nasza klasa” chyba już ustępuje pola)

-> Lidla i Biedronki (to takie dość tanie sklepy opanowujące nasze miasta ) walczace z Tesco i Carrefourem

-> Samsunga i LG, czyli koreańczyków bijących amerykanów, Nokię i (jak na razie) chińczyków

… ciekawe czy za 30 lat powyższe nazwy (logo) będą jeszcze istniały.
Czy nastanie dominacja Chin, czy może powstaną Indie, Brazylia lub Afryka?
Czy internet będzie podstawowym źródłem komunikacji, czy też nastąpi inna era.
Czy potężna Nokia nadal będzie rządzić? 
Czy książki zostaną wyparte przez audiobooki?

różności…

1 komentarz

* Karolina idzie przez te studia socjologiczne jak burza. Baaardzo jestem dumny. Chyba się we mnie wrodziła….

* uparłem się na tę gitarę, ćwiczę coraz więcej, … a postępów chyba coraz mniej (albo już są mniej widoczne). Mój nowy nauczyciel skupia się jednak na moim głosie. Prawi komplementy. … Albo chce od gitary mnie odwieźć.

* W Harendzie są super wtorki bluesowe. Będę bywalcem. Jak żona zezwoli oczywiście.

* Jedziemy na narty, a ja pierwszy raz zaczynam się obawiać, czy moje kości to wytrzymają

* Jakbym miał w okolicy zbór protestancki to bym chyba się przerzucił. Muszę porozmawiać z proboszczem Wojciechem, żeby zmienił retorykę narodowościową bo klientów straci.

* * * 
Kiedyś liczyły się zdolności, a teraz tylko zdolnośc kredytowa
(
życiowe)

* * *
Jak forsy nie masz to masz misz-masz
(biznesowe)

* * *
Nawet jak jesteśmy pozytywni, to nie zawsze wyniki powinniśmy mieć dodatnie
(medyczne)

impra

2 komentarzy


W Podkowie zorganizaowaliśmy sobie kulig, tzn wpłaciliśmy po 80 zł za sanie (bryczki) pochodnie, ognisko, kiełbaski, bigos no i grzańca z muzykantami.
Potem bawiliśmy się w pubie do nocy.
Fajnie było. Warte zapisania.

Tydzień wcześniej uczestniczyliśmy z moją oficjalną i ulubioną małżonką w balu na którym było paru byłych premierów. Były też „ochy” i „achy”.
Do tańca śpiewał W.Gąsowski, a my czuliśmy się jak stare pierniki.
Uciekliśmy tak szybko jak się dało na dziki bal przebierańców.
Takie klimaty lubimy najbardziej.

Jak do tego dodamy sylwester, imprezę u Dareczka i następną u Kasi, to robi się z tego całkiem udany styczeń karnawałowy.

Kac to odsetki karne od procentów.


Tylko zwycięstwo ucznia nad mistrzem popycha świat do przodu.

Smoleńsk

3 komentarzy

Staram się nie denerwować polityką i na tyle ile mogę to unikam wiadomości politycznych, ale kwestia tragedii smoleńskiej jest tak ważna i nurtująca, że nie sposób ją ominąć.
teraz, po opublikowaniu rosyjskiego raportu komisji MAK nastąpiło istne medialne trzęsienie ziemi.
Staram się tego tematu nie komentować dopóki nie zostanie w pełni zbadany, choć np. Macierewicz odkrył spisek rosyjski już na samym początku.
Nie mogę jednak oprzeć się potrzebie wyrażenia żalu i troski wynikającej z kilku faktów:
- ktoś wsadził młodego i niezbyt doświadczonego pilota do samolotu z dygnitarzami i wysłał ich wszystkich na prymitywne lotnisko spowite w mgle
- procedury były złe i nie przestrzegane
- pilot nie znał dobrze rosyjskiego, nie słuchał się drugiego pilota („odchodzimy na drugi krąg) ani systemu ostrzegawczego (pull up)
- prezydent zapakował całe dowództwo sił zbrojnych do jednego przestarzałego samolotu. Wcześniej wywoływał na pilotach niebywałą presję (Gruzja) zmuszając ich do lądowania w złych warunkach
- w Wojsku Polskim ważniejsze jest wykonanie zadania niż troska o bezpieczeństwo i zdrowy rozsądek
- jako naród przesiaknięci jesteśmy „Huzarją” i dumą narodową, a największymi bohaterami są ci co polegli na skutek braku trzeźwej oceny sytuacji (np 200.000 osób w Powstaniu Warszawskim)
- nie uczymy się na błędach i wolimy się kłócić i politykować, a nie dbać o to by takich tragedii w przyszłości nie było
- wypowiadamy kardynalne sądy nie znając pełnej wersji wydażeń 
- dla potrzeb politycznych tworzymy mity, które obrastają w legendy. Nigdy nie pozwolimy następnym pokoleniom uciec od teorii spisku, Polski będącej Chrystusem narodów oraz dwóm sąsiadom czekającym tylko na dokonanie IV rozbioru Polski.

… do tego ten dowódca sił zbrojnych pijący już od rana… Jak to się potwierdzi to będzie tragedia…

   

dom

1 komentarz


Karolinie kupiłem aparat. Może pożyczy mi go czasem.

Jednak nie będzie to lustrzanka. Testowaliśmy ich kilka i jesteśmy zawiedzeni.

One muszą być z wyższej półki i trzeba też iść na kurs aby z nich uzyskać prawdziwy efekt. No i oczywiście dodatkowy obiektyw i dodatkowa lampa. Poza tym znakomita większość użytkowników używa i tak programu automatycznego, czyli lustrzanka jest tylko na pokaz. No i ten ciężar. No i ten koszt 2, 3 razy większy.
Jest Fuji HS 10. Super!

 

Półkę zrobiłem na książki – taki mały regalik. Od zera, czyli gołych desek. Pracowałem nad nim 10 godzin chyba. Materiał kosztował ok. 300 zł. W IKEI regał kosztowałby chyba 280 zł. Zapłacić mógłbym nawet kartą Mastercard, ale ta satysfakcja jest BEZCENNA. Robię też inne rzeczy. Duch majsterkowicza się u mnie odezwał:) 

 

KONIEC remontu. Po 6 miesiącach użerania się z ekipami, po wydaniu ok. … no, dużej kwoty, po odnowieniu domu z zewnątrz i wewnątrz.

Najbardziej jestem dumny z łazienki – sam ją wymyśliłem – jest tam trochę drewna i  lampka do czytania. Glazurnik miał ubaw jak to robił.
Foto poniżej.

 

sztuczki

1 komentarz

 :

Prosty przepis na sukces w polskim kinie to:
- wziąć młodego chłopca,
- opisać jego bogate życie duchowe, najlepiej w czasie dojrzewania
- wymyślić mu pasję 
- zakrasić szczyptą pikanterii
- zatrudnić młodocianego, obiecującego aktora do roli głównej,
- dołączyć gwiazdę np Zamachowskiego
- dodać „to coś”
….i pojechać do Gdyni po nagrodę
Proste, żadna sztuczka.

Cała tajemnica tkwi jednak w „tym czymś”, i ten film (Sztuczki) to ma.
Trochę stereotypowy, ale bardzo sympatyczny, plastyczny, klimatyczny. Nie nadęty.
Do oglądania w kinie studyjnym. 

takietam

7 komentarzy

Glony. Fakt autentyczny
Pewien botanik odkrył w Puszczy Białowieskiej nieznany w Polsce porost.
Zabrał go do badań i pokazał kolegom naukowcom, którzy go obwołali wielkim odkrywcą.
Jednak Zarząd Regionaly Lasów Państwowych wlepił mu mandat za niszczenie chronionej fauny.
Na nic zdały się tłumaczenia, że botanik ma pozwolenie na pobieranie próbek. Na tym pozwoleniu, na liście porostów, nie było jednak owego nowego porostu, tego dopiero co odkrytego!
Polska :) 

Krem. Też fakt. 
Nastąpił przełomowy moment w naszej rodzinie.
Córki moje zmusiły mnie do używania kremu.
Broniłem się mówiąc, że żaden porządny szanujący się indianin kremu nie używa, i że bedę posądzany o gejostwo i że wstyd, ale w końcu uległem. 
Zima idzie więc chyba tak trzeba.

Wrony. Ja ornitolog.
Właśnie lecą wrony nad moim biurem czyli nad Warszawą.
Codzinnie o tej porze leci ich chmura, chyba z jakiś wysypisk.
Codzinnie o 5 minut później lecą.

Aparat (nie ja).
Karolina chce kupić aparat.
To znaczy chce abym go kupił, a ona się dołoży.
…no ostatecznie może zgodzi się go dostać na gwiadzdkę.
Sprawdzaliśmy compakty i hybrydy ale to nie to. Chcemy np robić zdjęcia w ruchu przy słabym świetle, bez lampy.
Może ktoś mi poleci jakąś przystępną lustrzankę?
Trochę więcej niż amatorska ma być.
Ponoć NIKON D5000 + obiektyw 18-55 jest dobry…

… jak to dobrze, że nie mam poważnych problemów, aby je proztrząsać, tylko o takich bzdurach piszę:)

straszny ponownie

5 komentarzy

:
Po 6 latach znowu jestem strasznym ojcem czyli przeżywamy rewolucję w postaci dojrzewania kolejnego członka rodziny.
W skrócie powiem, że nerwy są.
A ja jestem najgorszy z najgorszych bo czasami czegoś nieśmialo wymagam, choć odbierane to jest jako brutalne wtrącanie się w czyjeś indywidualne życie, tak zwaną „prywatność”.

Karolina jest oburzona, że tyle wytrzymuję, bo w jej przypadku to moje reakcje były o wiele drastyczniejsze.

Nie wiem dlaczego może jesteśmy bardziej tolerancyjni. Może zmęczeni, albo dojrzalsi o wiedzę, że i tak to się dobrze skończy

Zaciskam zęby bo wiem, że nie mogę dać się ponieść emocjom. W przeciwnym razie rozpęta się piekło, czyli nerwowa gra sił.
Jedyne wypróbowane lekarstwo to spokój i stanowczość, co przychodzi mi z wielki trudem.
Ech…

PS
pozorny absurd:
oddałem telefon do naprawy. O jej zakończeniu powiadomią mnie sms-em.
Na mój numer oczywiście

gumka

2 komentarzy

Jak facetowi guma pójdzie to jest problem.
Ale jak trzy na raz pójdą to są to problemy trzy.
Nie świadczy to bowiem o zbytniej przezorości :) tylko braku zdrowego rozsądku i zamiłowania do off-road.
Dobrze, że mam przyjaciela wulkanizatora, co mi potrafi w niedzielę pomóc (po ostrej sobotniej jeździe).

życie słomianego

3 komentarzy

u nas cyklinowanie z malowaniem (kuchnia, salon, korytarz) czyli piekło totalne. Jedynym czystym miejscem jest wnętrze lodówki.
A moja Żona pojechała sobie na tydzień do Grecji!
Z koleżanką.

Straszne.

.. ale sam ją do tego namawiałem. Remont trwa już 4 miesiące. I tak to dzielnie znosiła.
… no ale na cyklinowaniu to mogła jeszcze być. Zamieniła sprytnie cyklinę na cyklady cholera…

No i nie poużywam sobie jako słomiany, niestety…

na życzenie publiczności

1 komentarz


Należało uwiecznić odchodzące lato w posiadłości gospodarzy. 
Zdjęcia robiłem lepsze, ale to akurat wygrało. Zapewne dlatego, że było inne i nie było wszechobecnych jesiennych liści, skadinąd przepięknych.

różne

7 komentarzy

* wygrałem ogólnopolski :) konkurs fotograficzny. Taki konkursik.

* wszyscy powariowali na punkcie olbrzymiej ilości grzybów. Łącznie ze mną i moją rodziną. Zebraliśmy kilkadziesiąt kilogramów. Wszystko już ususzone i zamarynowane.

* Krzyż przeniesiono do kaplicy. Awantura trwa. Kościół nie zdaje sobie sprawy ile stracił nie zajmując stanowczego stanowiska wobec fanatyków. Szkoda.

Dialog 3

3 komentarzy

Ja: Panie Marku, czemu pan sobie elektryczności w domu nie zainstaluje?
Pan Marek: a po co?
Ja: a co pan wczoraj jadł?
Marek: jabłko sobie upiekłem i z chlebem zjadłem. Mam dużo jabłek. Głodny nie chodzę…

Dialog 2.

4 komentarzy

Okres dojrzewania dziecka to jeden z najtrudniejszych czasów dla małżeństwa i całej rodziny.
Pamiętam, że 6 lat temu ten czas sprowokował mnie do pisania tutaj.

Sobota, dwa dni temu, autentyk, bez kontekstu:

Ojciec do córki:  odkurz w przedpokoju i naszej sypialni
Żona (!):          dlaczego karzesz dziecko? 


No comments…

 

Dialog 1.

3 komentarzy

podczas koncertu siedziałem sobie skromnie na końcu pierwszego rzędu VIP-owskiego, aż tu nagle widok zasłoniła mi znajoma gęba:

ja: Panie Piróg, zejdź Pan z widoku
M. Piróg: a w czym masz problem?
ja: nie zasłaniaj
M.Piróg: masz problem?ja: to nie twój koncert, daj innym występować
Piróg: ale w czym masz problem?
ja: nie rób z siebie pajaca i nie zasłaniaj widoku, zejdź
Piróg: ale w czym masz problem?


… itd. Cham jeden, kreacjonista  i bufon. Przyszedł w połowie koncertu Nigela Kennedy’ego i stanął przed widownią, gadał, pił napoje i się produkował ze swoja świtą. A jego panienki wokół omal nie posikały się ze szczęścia, że w towarzystwie celebryty mogą się kręcić.

ryby

1 komentarz

mój staw

koczujący na Krakowskim Przedmieściu fanatycy powiedzieli, że krzyż powinien się znaleźć w godnym miejscu i nie zgodzili się na przeniesienie go do sąsiedniego Kościoła Św. Anny.
Szok, fanatyzm i średniowiecze. Kler milczy i stopniowo traci szacunek w społeczeństwie.
W internecie sterta niewybrednych dowcipów, które niestety są ciągle prowokowane przez ortodoksów. 

praca

1 komentarz

wczoraj ślusarz zażyczył sobie prawie 300 zł dniówki za naprawę furtki co daje prawie 100 dolarów (lub 75 Euro). Inni „fachowcy” z okolic Warzszawy też sobie już liczą 200-250 zł za dzień (np ułozenie paneli podłogowych).
Na Mazurach pracownik leśny nie chce przyjść do pomocy za 12 zł za godzinę (czyli 3 Euro).
Szlag mnie trafia i chciałbym sam wszystko zrobić zamiast płacić takie pieniądze, ale nie mam na wszystko czasu, siły i umiejętności.

sen?

2 komentarzy

stałem na brzegu i wyławiałem śnięte ryby
10, 100, 1000…
smród, skwar, insekty…
godziny mordęgi
kopałem doły i wlewałem w nie wiadra rozkładających się zwierząt…

chciałem aby był to tylko sen inspirowany obrazami Hieronima Bosch’a lub filmem Insepcja, ale była to prawda (jawa), która zapełniła mój wczorajszy urlopowy dzień.

mój ukochany staw zarybiałem przez kilka lat zwożąc worki narybku i wykuwając w zimie przeręble. Teraz duchota i jakaś pieruńska burza zrobiła porządek pokazując, że natura wszystko reguluje sama.    

nie wyobrażam sobie gorszego zajęcia.
Na szczęście sąsiad przyszedł z pomocą.
Dzieje się. Takie życie
… a raczej taka śmierć w ilości 1700 sztuk.
Dobrze, że mogę to tu uwiecznić.

Incepcja

1 komentarz

Nawet udział w takim filmie jak Incepcja nie zmieni mojego poglądu, że Leonardo di Caprio jest jednym z największych żyjących aktorów amerykańskich. Udowodnił to już filmem „Co gryzie Gilberta Grape’a” i cokolwiek by potem zrobił, będzie mu wybaczone.Sama Incepcja jest pomysłowa i nowoczesna. Porusza fantastyczny temat wielopoziomowego snu jednak jest to przede wszystkim wakacyjny film akcji. Akcji, za którą trudno jest nadążyć, co przynosi odwrotny do zamierzonego skutek: ja przez ostatnią godzinę ziewałem 6 razy, a moja żona usnęła 3 razy, choć ten fakt może być akurat dla tego filmu dobrą reklamą.   

po cholerę….

4 komentarzy

po cholerę to wszystko pisać, prowadzić taki dziennik, i to publiczny!
Spotkałem się z takim zarzutem i nawet dowiedziałem się, że najbliżsi przyjaciele się ze mnie śmieją.
Mimo, że nie reklamowałem się z tą pisaniną to chyba jakoś do wąskiego grona znajomych mogło to przeniknąć.

Im, a może samemu sobie, odpowiem dlaczego.
Bo…
> przez całe życie coś pisałem, i teraz to tylko kontynuuję
> jest to jakaś forma ekspresji, a potrzebę wypowiedzi mam, choć mógłbym cały czas leżeć na kanapie i oglądać Polsat Sport
> jest to możliwość zatrzymania w czasie ulotnej chwili, myśli, obrazu, snu… szczególnie ważna w przypadku mojej strasznej amnezji starczej
> mogę kpić z siebie samego
> mogę być do granic swobodny i szczery… co nie znaczy, że muszę pisać o wszystkim
> czasami można pomóc innym ludziom, choćby słowem otuchy…

Dlaczego jednak piszę publicznie?Tutaj odpowiedź jest dużo trudniejsza.
Piszę otwarcie bo
> jest to sposób na komunikowanie się z innym światem oraz sposób na tworzenie go
> bo daję możliwość publicznej i anonimowej oceny mnie samego, choć wiem, że przedstawiam siebie na wskroś stronniczo, choć też wiem, że weryfikacja anonimowa jest bardzo brutalna, ale wolę anonimy nieznajomych niż milczącą dezaprobatę pseudo przyjaciół
> bo chcę dać możliwość poznania mojej innej strony tym, którzy znają mnie od lat, ale są gotowi poznać mnie więcej  
> bo chcę się zmierzyć z naturalną ciągotą do próżności
 … tylko nie wiem czy pytający chcą znać odpowiedź. Bo czasami pytający pytają mając własne zdanie już wyrobione i nie chcą słuchać i nie chcą wiedzieć. Bo oni już wcześniej wiedzą jaka jest prawda. 

ważne

1 komentarz

koniecznie trzeba przeczytać notkę z 13 VI na:

http://aksadnolb.blog.onet.pl/

(nieznajoma „blondi” w adresach moich „znajomych”)
by wiedzieć jak można żyć i jak można o życie walczyć,
i co jest ważne,
a co nie jest…

różności…

1 komentarz

* Wkrótce idę na koncert Smolika. Jest to pewna niewiadoma, ale znając jego niektóre projekty chyba się nie zawiodę.
… i już byłem na koncercie Smolika, który zagrał z 11 osobowym, Miką Urbaniak i Kasią Kurzawską. Kawałek super muzyki, sala zapełniona po brzegi, łącznie z wyjściami ewakuacyjnymi:) 
Byłem też na koncercie KROKE. Na szczęście było to w kameralnej sali. Pełen odlot. Jestem ich fanem nadal.
…a na festiwal „Dwa Brzegi” chyba znowu nie uda mi się wyjechać…
Jak ktoś może w spokoju (!) posłuchać utworu „Asta” Leszka Możdźera to gorąco polecam.

* na Mazurach wyprzedził mnie, jadąc BMW, jeden gość, który kilometr dalej wpadł s szosy w las. Chciałem go wyciągać z samochodu, ale sam wyszedł, a raczej się wytoczył, bo tak pijany był. Coś bełkotał. Myślałem, że takie przypadki się nie zdarzają.
Bałem się, że mnie będą po sądach włóczyli, ale mimo wszystko zadzwoniłem na policję. Przecież taki gość to potencjalny morderca.

* śniło mi się, że wszedłem do sklepu budowlanego i musiałem skorzystać z toalety. Jednak jak to robiłem to mnie ktoś razem z sedesem podniósł i wyjaśnił, że w urządzenia ekspozycyjne kupy się nie robi… Ale był wstyd! 

różne

4 komentarzy

* w szpitalu, jak to w szpitalu. Ból i cierpienie w różnych skalach i wymiarach. Teraz już zapomniałem jak wielkim problemem było wstanie z łóżka do toalety.
Moja operacja przebiegła chyba pomyślnie. Odmówiłem tylko założenia różowej kozuli. Musieli szukać w magazynie innej :)
W tramwaju ustępują mi miejsca :)
Po powrocie do pracy, po 3 dniach, miałem 106 nowych e-maili, ale chyba tak mało bo się sezon urlopowy rozpoczyna

* Zuzia ukończyła podstawówkę z wszelkimi możliwymi wyróżnieniami. Karolina zaliczyła I rok na UW we wspaniałym stylu. Sam nie wiem w kogo one się wrodziły. Może we mnie? 

* kampania prezydencka przebiega całkiem spokojnie, ale zapewne się zaraz wyostrzy. Ciekawe, że publiczna TVP nawet nie stara się być obiektywna i jawnie wspiera jednego kandydata, który przed Katastrofą Smoleńską miał 7% poparcia, i nagle skoczyło mu na 37%

* Mundial się rozpoczął. Pewnie wygra Maradona, a potem zostanie prezydentem Argentyny. Na razie odpadły Włochy i Francja. Żenada.

* po raz kolejny przeprowadzam gruntowny remont mojego domu i mam wrażenie, że nie po raz ostatni. Trzeba było 15 lat temu go zburzyć i postawić nowy. Nie było jednak na to środków, determinacji oraz czasu. A poza tym, nie miałby w sobie tego „COŚ”

* pod tarasem okociła się nam kotka dachowcowa. Laki zagryzł jednego malca. Zostało chyba jeszcze dwóch. To teren psa.  Zuzia rozpacza. Kotka uczy się natury i topografii.

* gdy kończy się dobry film z dobrą muzyką, to lubię oglądać jeszcze napisy końcowe chłonąc przez chwilę ten klimat. Ludzie z kina wychodzą, a ja siedzę. Mogę się wtedy dowiedzieć kto grał i kto co skomponował. Czasami mi tylko przeszkadzają wychodzący. Może powrócę do zwyczaju samotnego oglądania dobrych filmów?

*  antykwariacie na dworcu PKP w Katowicach kupiłem krajalnicę sprzed 100 lat chyba. Jest brudna i częściowo połamana. Przepiękna. Targałem ją zgięty w pół (po przepuklinie) przez pół Polski. Żona jakoś nie jest zachwycona. Jeszcze mnie opieprzyła. Dziwna jakaś…

różności…

3 komentarzy

* Karolina idzie przez sesję jak burza
* Zdecydowałem się na operację. Już wkrótce.
* W domu pracują trzy ekipy. Dwie profesjonalne czyli drobie i tani pijacy. Domorośli fachowcy znaczy się
* Polskę zalewa powódź po raz drugi w tym roku. Wcześniej była tragedia lotnicza, pył wulkaniczny znad Islandii oraz niespotykane mrozy z opadami śniegu. Ciekawe co nas jeszcze czeka w tym roku? Susza?  

… dopiero wyłania się jej wizerunek….

celebryci

4 komentarzy

impreza się udała choć sushi się skończyło zanim przyszedłem.
Grał Fyrstenberg przeciwko Matkowskiemu!
Ocierałem się m.in o Lindę, Wilczaka czy Szurkowskiego. 
Nie robilo to na mnie jednak wrażenia. Dopiero jak stanąłem obok J.Brodzik to zadziwiła mnie jej zwykła zwyczajność.

Spośród Celebrytów, część SIĘ promowala, ale większość promowała idęę olimpiady dla umysłowo upośledzonych. Chwała im za to.

Ja żałuję, że na takich imprezach winka nawet napić się nie mogę.
Gdybym mieszkał koło metra to nie byłbym uwiązany do samochodu.

PS
Zuzia zdobyła taneczną „C” klasę. Dumny chodzę jak paw.

PZU

Brak komentarzy

przez chwilę byłem akcjonariuszem poważnej instytucji finansowej, którą sam wspieram finansowo od lat (co w wolnym tłumaczeniu znaczy, że ci zdziercy mnie ubezpieczają).
Nigdy nie inwestowałem na giełdzie ponieważ:
a/ jest to jednak hazard i jestem zbyt biedny i zbyt ostrożny by ryzykować rodzinne pieniądze
b/ trzeba się na tym znać, a ja nie miałem na taką naukę i kontrolę zbyt dużo czasu
c/ lubię spokojnie spać

W PZU zainwestowałem, bo był to jednak 99% pewniak i teraz żałuję, że przeoczyłem duże debiuty PKO, Banku Śląskiego itp.
Akcje sprzedałem ze względu na c/ i debet na koncie.
Teraz czekam na debiut Taurona. Szybko kupić, szybko sprzedać i zamknąć w cholerę cały rachunek maklerski, aby mnie nie kusiło.

Milanówek

4 komentarzy

Podczas pierwszej komunii chrześniaków nie mogłem jak wszyscy normalnie stać w kościele tylko wdrapałem się na „chór” aby zrobić ukratkiem unikatowe zdjęcia z lotu ptaka.
Nie zauważyłem jak organistka zeszła pod koniec mszy na dół zamykając mnie nieświadomie na górze.
Oblał mnie zimny pot gdy zobaczyłem w dole całkiem pusty kościół.
Komórki oczywiście były powyłączane…
Trochę było niezręcznie, bo przed kościołem normalni chrzestni robili sobie zdjęcia z dzieciakami, a ja w tym czasie miotałem się na górze, gdzieś w okolicy dzwonnicy.

delegacja

2 komentarzy

we fabryce na linii montażowej stał szereg pań wkęcających śrubki. Patrzyły na naszą grupę garniturowców z pewnym zaciekawieniem, bo to była przynajmniej jakaś chwilowa odmiana w ich taśmowej robocie.
Ja, jak zwykle, byłem trochę zażenowany.
One na każdy dzwonek rozpoczynały swoją zaprogrampowaną czynność. Koszmar… 

W drodze powrotnej, dwa TIR-y jadące z przeciwnej strony wyprzedzały się i zabraklo im troche miejsca na mój samochód. O mały włos (na poboczu) nie byłoby komu pisać na tej stronie i obumarłaby ona blogową śmiercią naturalną.

PS
No i Radia Maryja słuchałem. Przypadkowo. Rydzyk zionął jadem znowu niestety.
Jak my mamy tę naszą młodzież do kościoła zbliżyć jeżeli takie potwory mają największą tubę katolicką w swoich rękach? Biednym ludziom wodę z mózgu robią…

ten dzień

2 komentarzy

ten dzień postanowiłem sobie co roku opisać w sposób szczególny (….i intymny trochę):

Polityka/świat:
2010: wszyscy przygnębieni wielką tragedią samolotowego wypadku katyńskiego. Już jesteśmy zmęczeni trochę tą żałobą. Szykują się przyspieszone wybory. Ciekawe kogo wystawi PiS i czy będzie to Jarosław. Jeżeli tak, to czy wygra z Komorowskim na fali wzruszenia narodowego.
W Islandii wybuchł wulkan paraliżując porty lotnicze nie tylko w Europie
2009: Prezydent z Premierem żrą się kompromitując ich urzędy. Obydwaj jednak przystapią do wojny stołek prezydencki bo innych kandydatów chyba nie ma. Wygra Tusk. 
PO ma twarde 45%, a PiS 25%. Scena się polaryzuje. 
2008: Jednego Kaczora mniej. Uciszył się bo przegrał wybory, ale ta chodząca ambicja i żółć nie da za wygrane. Jeszcze będzie mieszał. Tak samo Lepper i Roman G. odeszli w niebyt ale pewnie jeszcze będą podskakiwali choć zaufania nawet prostych ludzi nie zdobędą ponownie.. Tusk włada ale nic szczególnego nie pokazuje. Nie ma dla niego niestety żadnej alternatywy, choć przewiduję, że na scenę wróci Marcinkiewicz (to dobrze) i założą może coś z Rokitą i Ujazdowskim. Mówi się też o Prezydencie Wrocławia, że wypłynie 
2007: Kaczyńscy trzymają się mocno choć Jurek ich opuścił i jest luka na miejscu marszałka sejmu.
Lepper nadam wicepremierem!
Wczoraj ogłoszono, że będziemy organizować Euro 2012 (super ale czy damy radę bo mamy tylko szczere pola).
2006: konklawe wybrało i nowy papież przybędzie wkrótce do Polski. Okupacja Iraku nadal trwa choć już prawie się o niej nie pamięta.
Lepper jest vice marszałkiem, a będzie wice premierem. Zgrozaaa i wstyd! Kurduple się puszą. (rok temu: PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek)
2005: konklawe obraduje drugi dzień. Może jeszcze dzisiaj poznamy nowego papieża (dopisek redakcji: poznaliśmy – Benedykt XVI!). Okupacja Iraku trwa. SLD dogorywa, PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek

Ogród:
2010: forsycje w pełnym rozkwicie, migdałowiec i magnolia dopiero przygotowują pąki do rozkwitu co nastąpi zapewne pojutrze, trawę pierwszy raz skoszę za 5 dni.
Dokładnie jak rok temu: kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 i 2009, a nawet trochę później. 

2009: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec i magnolia jak poniżej (z małymi pączkami). Orzech jeszcze śpi, trawę chyba pierwszy raz skoszę za dwa-trzy dni. Marzec był pogodny i ciepły, ale na jego koniec spadł duży śnieg. Kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 roku. 
2008: forsycje jak w 2005 kwitną na całego, migdałowiec dopiero zaczyna pokazywać kwiatki, a magnolia nieśmiało rozwija pąki
2007: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec w pełnym rozkwicie, magnolia wczoraj rozwinęła piękne pąki.
2006: forsycje nie kwitną jak w zeszłym roku i nawet na to się w okolicach Warszawy nie zapowiada, nie mówiąc juz o migdałowcu czy magnolii.
2005: forsycje kwitną na całego, migdałowiec i magnolia są tuż-tuż. Pąki winne jeszcze nie pękają.

Rodzina:
2010: na szczęście nadal bez zmian. Karolina zdała na studia i prawo jazdy, zuziakończy podstawówkę i z powodzeniem walczy na turniejach tanecznych. Żona walczy ze mną i prowadzi prywatnąinicjatywę z powodzeniem. Rodzice w miarę OK.
2009: na szczęście jest nadal szczęście. Żyjemy maturą Karoliny i Krzysia. Kasztanowce przymierzają się do kwitnienia… Tacie organizujemy na wsi benefis – zbierze się ponad 50 osób. Przygotowuję prezentację i drzewo genealogiczne na 500 osób.
2008: nadal dobrze; starsza już dojrzała, a młodsza jeszcze nie zaczęła choć pierwsze oznaki tuż, tuż. Żona prawie idealna. Rodzice schorowani. ale dzięki Bogu są. 
2007: oby tak dalej. Miłość i sielanka. 16-tka wyszła z dojrzewania, a 10-tka jeszcze nie weszła!
Żona nadal miła. Pewnie już nie zdradza bo za stara :)
2006: rok temu była niedobra, a teraz jakby jej to przeszło. nawet pierworodna jest bardziej przyjazna staremu.
Żona nawet lgnie- pewnie zdradza.
2005: żona niedobra jak zwykle choć w dniu dzisiejszym jakby milsza

Pogoda:
2010: +15 i jest pięknie, ale bywało nawet +20
2009: + 13 i jest pięknie, ale było juz +20 i tak będzie znowu za dwa dni.
2008: +10 i pada. Luty był cieplejszy od marca. W kwietniu się przeplata; było już +20 ale też +5.
2007: +15 i słońce
2006: +12, (tak samo jak rok temu).

Zdrowie:
2010: jest gorzej. „Łokieć tenisisty” eliminuje mnie powoli z tenisa. Ze względu na bark zrezygnowałem z deski choć po rehabilitacji jest lepiej. .. Mam jeszcze parę innych parę spraw ale szkoda o tym pisać. Rozsypuję się powoli choć się nie poddaję. 
2009: oby nie było gorzej. Walczę z brzuszkiem
2008: ogólnie nie jest źle, może dzięki tenisowi i pływalni. Jedyny problem to kręgosłup, ale siedząc 10 godzin w biurze i samochodzie to się mu nie dziwię. Trochę tez problemów skórnych ale jak na alergika to i tak nieźle.
2007: chyba się rozsypuję. Szkoda gadać. Wstyd. Nigdy o siebie nie dbałem ale chyba trzeba zacząć. Niedługo do tego dojdzie, że nawet kremu do twarzy zacznę używać! Zgroza!
Bolą kości i nie tylko. Starzeję się chyba.
2006: nie ma co narzekać.
10 drobnych ośrodków bólu, które zdefiniowałem są powoli zapominane lub leczone. Niepokojący ucisk w okolicy serca ustąpił.
Młodnieję chyba!?

Praca:
2010: chucham i dmucham aby zmian nie było. Nawet o podwyżce z prezesem nie chciałem rozmawiać aby nie zapeszyć.
2009: jak poniżej. Na szczęście bez zmian… Już się chyba tu zakonserwowałem. Bywam nawet w mniej ważnej TV na żywca i to bez tremy.
2008: oby tak dalej. Dużo roboty ale jest satysfakcja i kupa forsy choć bez podwyżki od 2004.
2007: oby tak dalej. Cisza i spokój. Pieniądze co miesiąc na koncie. … ale to trochę cisza przed burzą bo nowelizacja ustawy nadchodzi. Urlop planuję więc na działce.
2006: lobbing zakończony, spółka powołana, wszystko gra i furczy. Zostałem przewodniczącym RN, szkoda, że społecznie.

Wieś:
2010: W Kampinosie nas okradli. Na Mazurach wykańczamy mozolnie domek choć już forsy brak.
2009: Kampinos anektowała Aśka rozwijając tam imprezownię. Ja już żyję domem na Mazurach. Może tam dopełnię żywota…?
2008: co tydzień sadzę w Kampinosie 50 drzew (na kolanach i w deszczu). Może rozbudujemy stodołę jak spłacę kredyt w październiku.
Dokupiłem 1,2 ha w Błoniu (ziemia cudnej jakości, przyłączyli ja właśnie do miasta)

Przyjaciele:
2010: spore grono bliskich znajomych. Paczka się utrwala. (PS najbliżsi powracają z wyobcowania choć ich decyzja pozostawiła trwałą rysę. Nie można sobie robić urlopu od przyjaźni)
2009: najbliźsi się wyobcowali. Ich decyzja. Pozostali zostali. Nie narzekam…
2008: na dystans, ale mi to właśnie odpowiada. Bez codziennych kontaktów ale jak się już spotkamy to imprezujemy na całego. 
Jest trochę animozji (o duperele oczywiście) ale mnie to jakoś szczęśliwie omija. Widzę jednak, że dorastający mężczyźni są drażliwi i czasem przewrażliwieni. Ambicja nie pozwala im na wyciągnięcie ręki i przebaczenie. Obawiam się, żeby mnie to nie dotknęło.

Ja
2010: 81,8 kg żywej masy :(   Duchowo, to jestem pod wrażeniem odkrytej swojej fobii. Zaczynam się bać bycia chorym obłożnie, choc śmierci się nie boję.  („Fobia, panika jest nieuzasadnionym, irracjonalnym lękiem, niewspółmiernym do przyczyny”)
2009: 80,8 (i to wieczorem) czyli nie przybywa! Latem może zejdę niżej. Duchowo – wykorzystuja moją słabość, czyli szybkie zapominanie więc zapomniałem o rozterkach. Z Bogiem też się już nie wadzę bo udaje przed soba głupa i staram się nie myśleć tylko wierzyć choć to nie dlugo starczy chyba… 
2008: cieeleśnie – od kilku miesięcy 81,4 kg i ani drgnie. Oby gorzej nie było. Duchowo – dziwne rozterki. Dwadzieścia lat temu nauczyłem się nie myśleć zbyt dużo i życie stało się spokojniejsze i łatwiejsze. A teraz znów zaczynam?…
2007: jakoś się trzymam w ryzach choć coraz trudniej. Wczoraj znowu zjadłem pół Nutelli bo ktoś nieopatrznie kupił i zostawił na wierzchu
2006: chyba nadal 180 cm i 78,8 kg żywca
(w ciągu roku przybrałem prawie dwa kilko ale w końcówce to zrzuciłem nawet z nawiązką – wystarczy się nie obżerać!).

Dziś
2010: dostałem pączka ze świeczka i płytę 1-2-3, miłe bardzo
2009: na szczęście bez prezentów. Jestem zbyt dużym sknerą i nie lubie wydawania pieniędzy na głupoty… (Machiny do wanny, tej sprzed roku, nigdy nie używałem….)
Prawie cały dzień spędziliśmy na turnieju tańca. Piękne dziewczyny!
2008: Młode córy Strasnego złożyły mu życzenia o 0.25 i 0.55.
Dostałem od kobiet jakąś straszną machinę do robienia bąbelków w wannie. Myślałem, że to ich zemsta za te moje wszystkie nieudane prezenty ale to nawet działa: po przyjeździe z roli (56 drzewek dzisiaj) zrobiły mi kąpiel z olejkami i bąbelkami. Było bosko. Przynajmniej tak im powiedziałem, bo tak na prawdę to huczało, było tłusto i nie można było czytać.

Strasznie Straszny

10 kwietnia 2010

2 komentarzy

Ten dzień przeszedł do historii Polski i całego świata.
Straszna tragedia.
Wszyscy jesteśmy przygnębieni.
Nikt o niczym innym nie mówi
W wypadku zginął także nasz ksiądz Roman.
Jedynym pocieszeniem jest to, że o Katyńskim mordzie dowie się cały świat

wychowanie

4 komentarzy

Ważna rada dla wszytskich rodziców, wynikająca z mojego doświadczenia i obserwacji w innych domach:

NIGDY nie zgadzajcie się na wstawienie drugiego telewizora do pokoju dziecka.
Czy nam to się podoba czy nie, mebel ten jest obecnie nowym ogniskiem domowym, wokół którego zbierają się wszycy domownicy. Czy im dobrze ze sobą, czy są skłóceni, czy lubią te same programy, czy akceptują kulturę masową…nieważne!
Ważne jest wspólne przebywanie, nawet to bez rozmów.

Dla jasności:
- my mamy mały telewizor w sypialni na wypadek gdyby ktoś naprawdę chciał obejrzeć jakiś inny program
- oczywiście miałem wiele nacisków na zakup oddzielnych telewizorów, na których wszyscy oglądaliby to samo tylko oddzielnie.
- wiem, wiem, że teraz internet staje się czasem ważniejszy, ale na to nie mam rozwiązania, a poza tym telewizora nic nie wyprze (chyba, że telewizja w internecie:)

To jest niby błaha sprawa, ale większość problemów rodzi się ze słabej komunikacji, co jest z kolei spowodowane brakiem kontaktów. 
 

* Najlepiej poznajemy osobę jak musimy jej kupić prezent.
Wtedy myślimy o niej szczególnie i mądrze.

* jak ci znikną wszystkie ikony na pulpicie to możesz dostać pulpitacji serca

Trick

1 komentarz

Ten film jest testem dla publiczności. Kto wysiedzi w kinie do końca, a kto nie….:)
 …mo, może nie jest aż tak nudno, bo plejada aktorów zapewnia pewien poziom (poziomik) rozrywki, jednak na tej komedii (?) zaśmiałem się tylk raz i to cichutko. A zostałem skuszony porównaniami do Vabank Machulskiego, jednak podobieństwo jest tutaj znikome; nie ma stworzonego charakterystycznego nastroju, muzyka jest nijaka, a reżyserska ręka niepewna. Cały film jest chyba stworzony dla Piotra Adamczyka, aby wyrwał się z wizerunku aktora charakterystycznego, utożasamianego z rolą JP2.

straszny myśli

1 komentarz

jedni siedzą w grach inni w garach.
Czasem to od płci lub wieku zależy…

W chmurach

2 komentarzy

Miły i przyjemny film, opowiadający w ciekawy sposób o ważnych sprawach.

Jeżeli nie spodziewamy się po Holyłudzie wielkiej głębi to się nie rozczarujemy, a może nawet miło zaskoczymy.
Ja nie jestem tu jednak obiektywny, bo Clooneya tak lubię, i tak on mi się podoba, że jakbym był kobietą to bym się w nim permanentnie kochał i miał jego plakat nad łóżkiem.

We filmie są ciekawostki w postaci ukazania zawodu u nas zupełnie nieznanego – zwalniacza ludzi. Od razu przypomnialy mi się osoby przeze mnie zwaliane. Zapewniam, że jest to stres dla dóch stron. Wiem, bo mnie też kiedyś zwolnili.
Inną ciekawostką jest pokazanie systemu zbierania mil, czyli premii za przeloty. U nie jest to temat na czasie, bo spostrzegłem, że do końca marca powinienem wykorzystać mile zbierane przez lata. Mógłbym oblecieć teraz darmowo świat lub zabrać moją małżonkę chociażby do Madrytu, ale ona się nie zgodziła więc zamiast podróży dookoła świata będziemy mieli promocyjną walizkę, której kółka odpadna przy trzecim przelocie.

Jeszcze a propos filmu to jest tam ukazany (może trochę topornie) ważny dylemat bycia singlem czy nie bycia.
  

Autor widmo

2 komentarzy

Lubię Polańskiego, ale ten fim mnie lekko rozczarował.
W kategorii thillerów politycznych nasz rodak ma po Frantiku ugruntowaną dobrą pozycję.
Ja nie żałuję, że na ten fim poszedłem, ale moja żona przysnęła w połowie trochę, choć lubi kino akcji (w tym kinie to akcji niestety zabrakło).
Wyszedł z tego taki uboższy Don Brown. Chyba montaż robiony zza krat nie jest dostatecznie efektywny.

Brakowało napięcia, w którego budowaniu Polański jest (był) mistrzem.
Zdęcia dobre.
Brosnan skutecznie walczy z wizerunkiem lowelasa 007.
Gra kobiet doskonała.

wiosna

Brak komentarzy

Jeszcze parę dni temu była mroźna zima (-10), a teraz mamy +15. Super! Oby tak dalej bo juz nam te mrozy zbrzydły.
 

U kucharzy

2 komentarzy

Dzisiejszy lunch miał miejsce w miejscu szczególnym. 
Gesslerowie urządzili restaurację w restauracyjnej kuchni.
Wejście jest oczywiście od kuchni i w tej kuchni się pozostaje. Dość niesamowite wrażenie.

Jak kogoś stać na przekąskę za 30-40 złotych to gorąco polecam nawet te zimne bo jest zjawiskowo.
Ja, jako skąpiec i sknera, pewnie sam bym tam nie poszedł, a co dopiero z rodziną, ale lunch był służbowy więc nie miałem skrupułów. Nie było „gęsiego pipka” więc wybrałem pasztet z dziczyzny za 18 zł i tatara (dwie małe kupki) za 48 złotych. Do tej pory to czuję, ale nie żałuję bo kelner przy nas siekał te surowe mięcho i zrobił z tego teatr.  

Wrażenie jest spotęgowane wystrojem – siedzi się nie pośrdoku nowoczesnej kuchni tylko w zdezelowanym zapleczu jadłodajni z lat 70-tych. Właścicieli zapewne to drogo nie kosztowało, bo zewsząd zwisają stare kable i rury.
Kto by pomyślał 30 lat temu, że będziemy mieć taką radochę z posiłku spożywanego w takich warunach!
To chyba najoryginalniejsza knajpa we Warsiawie.

Lepiej dzieci nie prosić o pomoc domową:
- aby nie spotkać się z odmową
- aby się nie denerwować
- aby zrobić to szybciej i dokładniej
- aby dzieci mogły się pouczyć tzn. posiedzieć dłużej na gg
- aby dzieci mogły odpocząć (po treningu lub zabawie)
- aby miały udane dzieciństwo…

… a jak się już poprosi dzieci o pomoc to trzeba samemu zaiwaniać, aby egalitarność i dobry przykład pokazać.

… a jak już się dzieci wezmą do roboty to się kłócą, która ma jaką półkę w zmywarce rozpakować.

Jeżeli nie wyznaję tych pogladów to z jakiejś innej bajki jestem?

narty

5 komentarzy

ten sport należy do moich ulubionych!

najwyższy szczyt Niemiec i Polak (też nie nieski, a co!)
Prawie codziennie jeździliśmy do Austrii bo tam lepsze warunki były…
… a wszystko to dzięki Kozi, która nas w tak urocze miejsce ściagnęła.
Gdyby jeszcze nie ta 14-godzinna jazda, gdyby w Polsce autostrady były… to byśmy pewnie częściej tam zaglądali. 

 

przebierańcy

2 komentarzy

przebierańcy 2010


  • RSS