Błogosławiony ten, który śmieje się z samego siebie, albowiem będzie miał ubaw do końca życia...



........ sepia, Mazury, prędkość, Pink Floyd/Dire Straits/Diana Krall/KROKE/SDM, słonecznik czereśnie, Bóg, sosna, Charlize Theron/Romy Schneider, rodzina, Fahrenheit, Ptasie Mleczko, kobiety!, gitara, Żywiec/czysta/Merlot/Jack Daniels, AGD, zgniła zieleń, Gra w klasy, korniszony, 19, Osiecka, ognisko, nokia/sony, las, Forman/Scorsese/Almodovar, zdrowy rozsądek!!!


impreza


skończywszy 45, wyprawiłem imprezę na 45 osób z hakiem.
Tzn. nie było tam żadnego haka na gości tylko ich było parę osób wiecej (zaproszonych ponad 60).

Odważyłem się pierwszy raz grać na gitarze i śpiewać, co było zasługą Wacka i jego długiej pracy nade mną.
Wykonałem ok. 40 utworów do mikrofonu, a goście zachowali się nader uprzejmie, bo nikt przez te 1,5 godziny nie wyszedł, chyba że na dłuższego papierosa, ale to było usprawiedliwione.
W grobie pewnie się przewrócili pierwotnie wykonawcy, tacy jak Czesław, Jonasz czy Louis A.

Gości oczywiscie przyjęliśmy z Żoną Zofią w naszej stodole na skraju puszczy K.

Pozdrawiam,
Starszy Straszny
Wojciech K.
Tagi: ja
straszny-ojciec 2012-04-27 16:53:02 skomentuj (2)

ten dzień

ten dzień postanowiłem sobie co roku opisać w sposób szczególny:

Ja
2011: 83,8 kg. K... Teraz widzę, że przytyłem, a tak sie pilnowałem. Ale to skakanie codzienne na wadze to chyba niewiele daje.
2011: 81,8 kg jak rok temu ... albo to taka naklejka na wadze? Rozwijam grę na gitarze, co stało się faktyczną pasją.
2010: 81,8 kg żywej masy :( Duchowo, to jestem pod wrażeniem odkrytej swojej fobii. Zaczynam się bać bycia chorym obłożnie, choc śmierci się nie boję. ("Fobia, panika jest nieuzasadnionym, irracjonalnym lękiem, niewspółmiernym do przyczyny")
2009: 80,8 (i to wieczorem) czyli nie przybywa! Latem może zejdę niżej. Duchowo - wykorzystuja moją słabość, czyli szybkie zapominanie więc zapomniałem o rozterkach. Z Bogiem też się już nie wadzę bo udaje przed soba głupa i staram się nie myśleć tylko wierzyć choć to nie dlugo starczy chyba...
2008: 81,4 kg i ani drgnie. Oby gorzej nie było. Duchowo - dziwne rozterki. Dwadzieścia lat temu nauczyłem się nie myśleć zbyt dużo i życie stało się spokojniejsze i łatwiejsze. A teraz znów zaczynam?...
2007: jakoś się trzymam w ryzach choć coraz trudniej. Wczoraj znowu zjadłem pół Nutelli bo ktoś nieopatrznie kupił i zostawił na wierzchu
2006: 78,8 kg żywca, chyba nadal 180 cm (w ciągu roku przybrałem prawie dwa kilko ale w końcówce to zrzuciłem nawet z nawiązką - wystarczy się nie obżerać!).

Nowość: zabrałem głos na FB (fejsbuk). Chyba tam będę częściej zaglądał bo to nowa rzeczywistość i nie można jej pominąć.

Dziś
2012: zrobiłem imprezę na 50 osób. było super, mimo, że grałem na gitarze i śpiewałem pół nocy:)
2011: dostałem stojak na gitarę i latarki do nut. Super! I ciasto ze świeczką, i sto lat, i uśmiechy. SUUUUper!
2010: dostałem pączka ze świeczką i płytę 1-2-3, miłe bardzo
2009: na szczęście bez prezentów. Jestem zbyt dużym sknerą i nie lubie wydawania pieniędzy na głupoty... (Machiny do wanny, tej sprzed roku, nigdy nie używałem....) Prawie cały dzień spędziliśmy na turnieju tańca. Piękne dziewczyny!
2008: Młode córy Strasnego złożyły mu życzenia o 0.25 i 0.55.
Dostałem od kobiet jakąś straszną machinę do robienia bąbelków w wannie. Myślałem, że to ich zemsta za te moje wszystkie nieudane prezenty ale to nawet działa: po przyjeździe z roli (56 drzewek dzisiaj) zrobiły mi kąpiel z olejkami i bąbelkami. Było bosko. Przynajmniej tak im powiedziałem, bo tak na prawdę to huczało, było tłusto i nie można było czytać.


Polityka/świat:
2012: PO traci bo wprowadza niepopularne reformy, Palikot się objawia bo jest zdroworozsadkowy choć bez zaplecza, jarosław gra zwłokami brata i tragedią smoleńską.
2011: Wiosna Ludów w krajach arabskich. Zobaczymy czy się rozszerzy, czy skończy się na Egipcie, Tunezji i może Libii...
W Polsce kocioł polityczny wprowadzający coraz więcej negatywnych emocji. Jest duża gra na katastrofie smoleńskiej. Obrzydliwość. Szkoda mi tych ufnych ludzi, na których uczuciach się gra.
PO zgarnęło wszystkie fotele i całą odpowiedzialność za państwo. Wielu się na nich zawiodło ale nie widdać rozsądnej alternatywy.
Moje przewidywania: zacznie się burzyć na Białorusi, Grecja zbankrutuje, we Francji wybuchną duże zamieszki na tle rasowym. Po wyborach PJN nie wejdzie do parlamentu, rząd utworzy PO i SLD. Tusk pozostanie premierem, Napieralski vice.
2010: wszyscy przygnębieni wielką tragedią samolotowego wypadku katyńskiego. Już jesteśmy zmęczeni trochę tą żałobą. Szykują się przyspieszone wybory. Ciekawe kogo wystawi PiS i czy będzie to Jarosław. Jeżeli tak, to czy wygra z Komorowskim na fali wzruszenia narodowego.
W Islandii wybuchł wulkan paraliżując porty lotnicze nie tylko w Europie
2009: Prezydent z Premierem żrą się kompromitując ich urzędy. Obydwaj jednak przystapią do wojny stołek prezydencki bo innych kandydatów chyba nie ma. Wygra Tusk.
PO ma twarde 45%, a PiS 25%. Scena się polaryzuje.
2008: Jednego Kaczora mniej. Uciszył się bo przegrał wybory, ale ta chodząca ambicja i żółć nie da za wygrane. Jeszcze będzie mieszał. Tak samo Lepper i Roman G. odeszli w niebyt ale pewnie jeszcze będą podskakiwali choć zaufania nawet prostych ludzi nie zdobędą ponownie.. Tusk włada ale nic szczególnego nie pokazuje. Nie ma dla niego niestety żadnej alternatywy, choć przewiduję, że na scenę wróci Marcinkiewicz (to dobrze) i założą może coś z Rokitą i Ujazdowskim. Mówi się też o Prezydencie Wrocławia, że wypłynie
2007: Kaczyńscy trzymają się mocno choć Jurek ich opuścił i jest luka na miejscu marszałka sejmu.
Lepper nadam wicepremierem!
Wczoraj ogłoszono, że będziemy organizować Euro 2012 (super ale czy damy radę bo mamy tylko szczere pola).
2006: konklawe wybrało i nowy papież przybędzie wkrótce do Polski. Okupacja Iraku nadal trwa choć już prawie się o niej nie pamięta.
Lepper jest vice marszałkiem, a będzie wice premierem. Zgrozaaa i wstyd! Kurduple się puszą. (rok temu: PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek)
2005: konklawe obraduje drugi dzień. Może jeszcze dzisiaj poznamy nowego papieża (dopisek redakcji: poznaliśmy - Benedykt XVI!). Okupacja Iraku trwa. SLD dogorywa, PO i PiS przygotowują się do rządzenia obiecując porządek


Ogród:
2012: wegetacja opóźniona chyba batdziej niż rok temu
2011: dokadnie jak ponizej czyli ocieplenia klimatu nie ma
2010: forsycje w pełnym rozkwicie, migdałowiec i magnolia dopiero przygotowują pąki do rozkwitu co nastąpi zapewne pojutrze, trawę pierwszy raz skoszę za 5 dni.
Dokładnie jak rok temu: kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 i 2009, a nawet trochę później.
2009: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec i magnolia jak poniżej (z małymi pączkami). Orzech jeszcze śpi, trawę chyba pierwszy raz skoszę za dwa-trzy dni. Marzec był pogodny i ciepły, ale na jego koniec spadł duży śnieg. Kwiecień jest od samego poczatku baaardzo ciepły, czasami jest prawie 20 stopni. Dlatego myślałem, że wegetacja jest przyspieszona, a tu z poniższych zapisków widać, że jest tak samo jak w 2008 roku.
2008: forsycje jak w 2005 kwitną na całego, migdałowiec dopiero zaczyna pokazywać kwiatki, a magnolia nieśmiało rozwija pąki
2007: forsycje już prawie przekwitają, migdałowiec w pełnym rozkwicie, magnolia wczoraj rozwinęła piękne pąki.
2006: forsycje nie kwitną jak w zeszłym roku i nawet na to się w okolicach Warszawy nie zapowiada, nie mówiąc juz o migdałowcu czy magnolii.
2005: forsycje kwitną na całego, migdałowiec i magnolia są tuż-tuż. Pąki winne jeszcze nie pękają.


Rodzina:
2012: pierworodna się rozstała, ale już coś (ktoś) jest na horyzoncie. Młoda ok, znowu nowy partner taneczny ale klasa już B. Żona się realizuje. Rodzice jako tako. 
2011: oby nie zapeszyć! MŁodsza w trudnym wieku ale na raze jakoś bezboleśnie. Powróciła do tańca z nowym partnerem. Super. Pierwszy turniej w klasie "C" i już pierwsze miejsce. Starsza ma sukcesy na uczelni, żonkas rozwija biznes. Ciężko pracuje ale ma efekty i dużą satysfakcję.
2010: na szczęście nadal bez zmian. Karolina zdała na studia i prawo jazdy, zuziakończy podstawówkę i z powodzeniem walczy na turniejach tanecznych. Żona walczy ze mną i prowadzi prywatnąinicjatywę z powodzeniem. Rodzice w miarę OK.
2009: na szczęście jest nadal szczęście. Żyjemy maturą Karoliny i Krzysia. Kasztanowce przymierzają się do kwitnienia... Tacie organizujemy na wsi benefis - zbierze się ponad 50 osób. Przygotowuję prezentację i drzewo genealogiczne na 500 osób.
2008: nadal dobrze; starsza już dojrzała, a młodsza jeszcze nie zaczęła choć pierwsze oznaki tuż, tuż. Żona prawie idealna. Rodzice schorowani. ale dzięki Bogu są.
2007: oby tak dalej. Miłość i sielanka. 16-tka wyszła z dojrzewania, a 10-tka jeszcze nie weszła!
Żona nadal miła. Pewnie już nie zdradza bo za stara :)
2006: rok temu była niedobra, a teraz jakby jej to przeszło. nawet pierworodna jest bardziej przyjazna staremu.
Żona nawet lgnie- pewnie zdradza.
2005: żona niedobra jak zwykle choć w dniu dzisiejszym jakby milsza


Pogoda:
2012: + 9 :(
2011: dokadnie jak ponizej
2010: +15 i jest pięknie, ale bywało nawet +20
2009: + 13 i jest pięknie, ale było juz +20 i tak będzie znowu za dwa dni.
2008: +10 i pada. Luty był cieplejszy od marca. W kwietniu się przeplata; było już +20 ale też +5.
2007: +15 i słońce
2006: +12, (tak samo jak rok temu).

Zdrowie:
2012: wszystko trzeszczy, ale jeszcze nie jest najgorzej.
2011: lepiej. Lepiej nie gadać.
2010: jest gorzej. "Łokieć tenisisty" eliminuje mnie powoli z tenisa. Ze względu na bark zrezygnowałem z deski choć po rehabilitacji jest lepiej. .. Mam jeszcze parę innych parę spraw ale szkoda o tym pisać. Rozsypuję się powoli choć się nie poddaję.
2009: oby nie było gorzej. Walczę z brzuszkiem
2008: ogólnie nie jest źle, może dzięki tenisowi i pływalni. Jedyny problem to kręgosłup, ale siedząc 10 godzin w biurze i samochodzie to się mu nie dziwię. Trochę tez problemów skórnych ale jak na alergika to i tak nieźle.
2007: chyba się rozsypuję. Szkoda gadać. Wstyd. Nigdy o siebie nie dbałem ale chyba trzeba zacząć. Niedługo do tego dojdzie, że nawet kremu do twarzy zacznę używać! Zgroza!
Bolą kości i nie tylko. Starzeję się chyba.
2006: nie ma co narzekać.
10 drobnych ośrodków bólu, które zdefiniowałem są powoli zapominane lub leczone. Niepokojący ucisk w okolicy serca ustąpił.
Młodnieję chyba!?

Praca:
2012: jak poniżej, jest satysfakcja. Spokojnie, prestizowo, bezpiecznie z zaufaniem i szacunkiem. Pensja ta sama co 7 lat temu:)
2011: dużo pracy ostatnio czyli dobrze jest.
2010: chucham i dmucham aby zmian nie było. Nawet o podwyżce z prezesem nie chciałem rozmawiać aby nie zapeszyć.
2009: jak poniżej. Na szczęście bez zmian... Już się chyba tu zakonserwowałem. Bywam nawet w mniej ważnej TV na żywca i to bez tremy.
2008: oby tak dalej. Dużo roboty ale jest satysfakcja i kupa forsy choć bez podwyżki od 2004.
2007: oby tak dalej. Cisza i spokój. Pieniądze co miesiąc na koncie. ... ale to trochę cisza przed burzą bo nowelizacja ustawy nadchodzi. Urlop planuję więc na działce.
2006: lobbing zakończony, spółka powołana, wszystko gra i furczy. Zostałem przewodniczącym RN, szkoda, że społecznie.

Wieś:
2012: w Kampinosie żona, a ja żyję Mazurami
2011: fajny grill pobudowaliśmy. Jutro cały dzień będę go impregnował. Urlop wziąłem czyli 8 h pracy fizycznej.
2010: W Kampinosie nas okradli. Na Mazurach wykańczamy mozolnie domek choć już forsy brak.
2009: Kampinos anektowała Aśka rozwijając tam imprezownię. Pole w Błoniu sprzedane, Ja już żyję domkiem na Mazurach. Może tam dopełnię żywota...?
2008: co tydzień sadzę w Kampinosie 50 drzew (na kolanach i w deszczu). Może rozbudujemy stodołę jak spłacę kredyt w październiku.
Dokupiłem 1,2 ha w Błoniu (ziemia cudnej jakości, przyłączyli ją właśnie do miasta)

Przyjaciele:
2012: wśród najbliższych na szczęście bez zmian.
2011: jak poniżej, na szczęście bez zmian.
2010: spore grono bliskich znajomych. Paczka się utrwala. (PS najbliżsi powracają z wyobcowania choć ich decyzja pozostawiła trwałą rysę. Nie można sobie robić urlopu od przyjaźni)
2009: najbliźsi się wyobcowali. Ich decyzja. Pozostali zostali. Nie narzekam...
2008: na dystans, ale mi to właśnie odpowiada. Bez codziennych kontaktów ale jak się już spotkamy to imprezujemy na całego.
Jest trochę animozji (o duperele oczywiście) ale mnie to jakoś szczęśliwie omija. Widzę jednak, że dorastający mężczyźni są drażliwi i czasem przewrażliwieni. Ambicja nie pozwala im na wyciągnięcie ręki i przebaczenie. Obawiam się, żeby mnie to nie dotknęło.


Strasznie Straszny
Tagi: życie, ja
straszny-ojciec 2012-04-19 16:30:22 skomentuj (2)

kobiety


nie wiem czy to jest regułą tylko w moim środowisku, ale kobiety z pokolenia mojej mamy są niesamowicie zniewolone przez swoich mężów.

Same tego nie zauważają, i tym bardziej ich partnerzy też tego nie widzą przyzwyczjeni do psychicznego komfortu i wiecznej posługi.

Kobiety przywykły do tego, a poza tym były tak wychowane przez wcześniejsze pokolenia.
Ich poddaństwo mnie przeraża. Całe ich życie podporządkowane jest stylowi życia męża.
Często są wręcz zniewolone psychicznie, ciągle maltretowane...
Są sprzątaczkami, służącymi, pokojówkami, pielęgniarkami. Darmowymi.
I oczywiście mówią, że w tym wieku i tak nie da się nic zrobić. Same nawet nie próbują zmian, bo boją sie szantażu psychicznegi i pozostają w tym stanie "dla świętego spokoju".
ON może sobie poswolić na próżność, słabości, egocentryzm, czasem na nałogi.
ONA jest zadowolona, że ON jej nie bije, dużo nie pije, nie zdradza (teraz). Idylla w porównaniu do innych związków, czy roli kobiet w przeszłości lub u Arabów.

A może to tylko ja natrafiłem na takie środowisko...
Tagi: życie, kobiety
straszny-ojciec 2012-04-12 18:21:45 skomentuj (18)

basenowe pytania


dlaczego zacząłem dość regularnie chodzić na basen?
- czy dlatego, że karnet wykupiłem i z wrodzonego skąpstwa nie chcę go stracić?
- czy dlatego, że walczę usilnie z naroślą przednio-brzuszną?
- czy nie zgadzam się na starość?

dlaczego na basenie pływają zawsze niezgrabne starsze panie i zgrabni młodzi panowie?
- czy ja na taką późną godzinę chodzę i dlatego mam takie zezowate szczęście?
.
Tagi: życie, ja
straszny-ojciec 2012-02-28 18:32:25 skomentuj (4)

Sponsoring


Mocny i poruszający film. Powiedziałbym nawet: ważny.
Na szczęście Szumowska podtrzymała dobry poziom z "33 scen".
Wspaniala gra aktorska postaci, szczególnie pierwszoplanowych.
Bardzo dobre prowadzenie aktorów.
Jedyne co mi przeszkadzało, to nadmierna pornografia uczuć, ale to było zapewne w zamyśle autorki (trochę szkoda, że innym pokoleniom nie zostawi się odrobiny tajemnej intymności, bo wszystko już będzie w tym temacie dopowiedziane).
Ja czułem się niekomfortowo siedząc na tym seansie między mamą, a córką, ale to już moja sprawa.
Sala była pełna, choć marketingowy tytuł (zamiast: Utrzymanki) przyciągnął publiczność bardzo różną, także dresową, a to film bardziej do kina studyjnego się nadaje.

Ja ten film, tak jak inne jej filmy, przeżywałem w sposób szczególny, bo z nią i jej nietuzinkową krakowską rodziną onegdaj mieliśmy sporo kontaktów... choć samą Małgośkę czesto przeganialiśmy z towarzystawa bo za młoda była...
 .
Tagi: film, kino
straszny-ojciec 2012-02-22 11:36:14 skomentuj (1)

różne


.


Tagi: życie
straszny-ojciec 2012-02-13 17:16:31 skomentuj (3)

dramat bez aktów


jak ona go opuszcza, i jest jej przykro, i on tak cierpi, a ja nie mogę pomóc i przypominam sobie jakie to straszne uczucie, i nic się nie chce, nie chce się jeść, ani pić, tylko chce się wyć.
I nie można nic zrobić, bo jak się zrobi to będzie jeszcze gorzej.
I jest się gotowym do wszelkich poniżeń aby tylko zmienić coś, czego już chyba nie można zmienić.
I łapiemy się tego "chyba" jak beznadziejnej nadziei. 
Im dłużej się jej trzymamy, tym dłużej cierpimy.
I nic nie jest ważne.
Nie wierzymy, że jeszcze może być pięknie.
I podtrzymujemy świat, aby się jeszcze doszczętnie nie zawalił, choćby tylko jeszcze jedną noc, choćby jedną chwilę...
.
.
.
Tagi: życie
straszny-ojciec 2012-01-30 19:13:52 skomentuj (4)

broken flowers


... to już chyba 7 film w dwa tygodnie...
Jakiś maraton mi się zrobił.
Ten film ogladałem w DKF wśród moherów. Nie wiem, czy one przyszły dla tego filmu, czy dla bezpłatnej kawy i ciasteczek. Pewnie to pierwsze.
A film - b. fajny, nie tylko ze względu na Billa Mareya, choć to on głównie trzyma ten film. 
Polecam.


 
Tagi: film, kino
straszny-ojciec 2012-01-30 18:32:34 skomentuj (0)

broken flowers


... to już chyba 7 film w dwa tygodnie...
Jakiś maraton mi się zrobił.
Ten film ogladałem w DKF wśród moherów. Nie wiem, czy one przyszły dla tego filmu, czy dla bezpłatnej kawy i ciasteczek. Pewnie to pierwsze.
A film - b. fajny, nie tylko ze względu na Billa Mareya, choć to on głównie trzyma ten film. 
Polecam.


 
Tagi: film, kino
straszny-ojciec 2012-01-30 18:31:14 skomentuj (0)

listy do M


Nowoczesna komedia romantyczna.
Można się pośmiać i popłakać.
Sprawnie zrobione.
Aktorzy mili bo znajomi.

Aż wstyd, że mi sie podobało...

Tagi: film, kino
straszny-ojciec 2012-01-30 18:21:27 skomentuj (0)

szczęście ty moje


dla zmęczonych holiłudem, ale też dla niespiesznych.
Wbrew pozorom nie ma dużo brutalnosci, tylko bezkresna nędza i prymitywizm prowincjonalnych Rosjan, którym wielokrotnie łamano kregosłup.
Tagi: film, kino
straszny-ojciec 2012-01-30 18:18:28 skomentuj (0)

Rzeź


Bomba!
Jeżeli chcecie oglądać wspaniałe widoki, to nie na tym filmie, ale jeżeli godzicie się na wartką akcję w czterech ścianach to gorąco polecam.
Gra aktorska to istna delicja. Rezyseria i montaż na najwyższym swiatowym poziomie. Scenariusz super.
Jedynym technicznym mankamentem było duże tempo dialogów i konieczność czytania, podczas którego umykała znaczna część wspaniałej gry aktorskiej.
Jak ten Polański mógł coś takiego zrobić tzn. kręcić pewnie przez wiele dni film utrzymując precyzyjnie klimat emocjonalny aktorów? Na scenie jest to chyba dużo łatwiejsze, ale w filmie to mega trudne. Gratulacje.
Tagi: film
straszny-ojciec 2012-01-25 10:24:00 skomentuj (2)

Wymyk


Lubię polskie filmy.
Ten jest trzymany przez jednego aktora i chyba tylko dla gry Więckiewicza warto na ten film iść... choć jako daleki kuzyn kieślowskiego daje do myślenia.
Dla chcących mysleć.
Rozczarowująco mało zaskakujący koniec.
Tagi: film
straszny-ojciec 2012-01-25 10:14:50 skomentuj (0)

Abemus Papam


Ogólnie fajny film.
Daje do myślenia i można się serdecznie pośmiać.
Jerzy Stuhr jak zwykle w dobrej formie, idealnie dopasowany do roli, choć chyba juz tylko taki zaszufladowany styl mu pozostał.
No i Michel Piccoli! Super.
Komizm katolickich hierarchów przedstawiony na skraju mojej akceptacji (tylko grają w karty, nigdy się nie modlą), ale to i tak niewielkie przewinienie lewicujacego reżysera.
Rozszarowująco mało zaskakujacy koniec, ale w sumie OK i warto iść aby zobaczyć coś nie-amerykańskiego...
.
Tagi: film
straszny-ojciec 2012-01-25 10:09:41 skomentuj (0)

Abemus Papam


Ogolnie fajny film.
Daje do myślenia i można się serdecznie pośmiać.
Jerzy Stur jak zwykle w dobrej formie, idealnie dopasowany do roli, choć chyba juz tylko taki zaszufladowany styl mu pozostał. No i Michele Picolli! Super.
Komizm katolickich hierarchów przedstawiony na skraju mojej akceptacji (tylko grają w karty, nigdy sie nie modlą), ale to i tak niewielkie przewinienie lewicujacego rezysera.
Rozszarowująco mało zaskakujacy koniec.
.
Tagi: film
straszny-ojciec 2012-01-25 10:07:09 skomentuj (0)




szablon dostosowała: agako, której redakcja straaasznie dziękuje!



Księga gości
dodaj
oglądaj



CUUUDNE - moja mantra
Leszek Możdżer - Asta ... przesłuchać całe!
SDM - Bieszczadzkie Anioły
SDM - 4.00 a.m.
Andrus - "Cieszyńska"

Pociągi
Najlepsza scena erotyczna wszech czasów
Specialnie nadzorowane pociągi

Ulubione zakończenie
Dawno temu w Ameryce:

tutaj zaglądam. Zbyt rzadko przyznam...
zabrzańska stara. znajomość
Kasia Nowak czyli pisarka.pl
mama Lenki a morze
dorota terakowska buszująca w obłokowych lasach zapewne
awari
mamanaty ważne słowa
Blondi dynamiczna termodynamika


2012
kwiecień
luty
styczeń
2011
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień



Tagi
atrakcje bank biznes blog bóg choroba psychiczna ciało czas córka dom dowcip dowcipy dylematy działka dzieci film foto ja kajaki kino kobieta kobiety komentarze koncert kościół kretyn kroke książka kuchnia ludzie memento muzyka myśli mężczyzna narty noc nowak podróże pogoda polityka polska praca prezenty promocje przebierańcy przyjaciele przyroda recenzja restauracja retro rocznica rodzina różne serial smolik sport taniec tarantino teatr terakowska wychowanie wyjazd zabawa zdjęcie zdrowie znajomi śmierć świat żona życie


www.blog.pl